Zamiar napisania na kilku stronach całościowej rozprawy na temat protestantyzmu i polityki wydawałby mi się zuchwalstwem. Dlatego zdecydowałem się na wybór perspektywy biograficznej, pisząc jako protestant, który w NRD wyrastał na ewangelickiej plebanii, nie mógł zdawać matury państwowej, studiował teologię na uczelniach kościelnych, a potem sam był jeszcze pastorem w tymże NRD: najpierw w jednej z gmin meklemburskich, a następnie jako kierownik ekumenicznego centrum edukacji i spotkań pod Magdeburgiem.
Religia i wolność
Ta część Niemiec, która należała do NRD, była tradycyjnie protestancka. Tu znajdują się miejsca związane z dziejami reformacji. Katolicy, których spotykałem w młodości, pochodzili najczęściej z rodzin przybyłych na teren późniejszej NRD w charakterze uciekinierów, „przesiedleńców” i „wypędzonych” z Kraju Sudeckiego lub Śląska.
„W tym miejscu stoję, nie mogę inaczej!” – tak brzmi zgodnie z przekazami jedna z najbardziej znanych sentencji Marcina Lutra, wypowiedziana przezeń, gdy przed Sejmem Rzeszy w Wormacji nie zgodził się odwołać swoich tez teologicznych, które doprowadziły później do reformacji – był to wielki akt odwagi i wolności. Luter bronił tego, co uznał za prawdę i za słowo Boże. Imponowało mi to już jako młodemu człowiekowi. Taka odwaga głoszenia prawdy w obliczu możnych tego świata wywiera wrażenie i budzi jakieś ciepłe uczucia. Na zamku w Wartburgu Luter przełożył Nowy Testament, a potem całą Biblię. Ów przekład zaliczać się będzie do najważniejszych czynników kształtujących dziś język niemiecki i niemiecką kulturę. Słowo Boże – tego chciał Luter – miało być dostępne każdemu w jego mowie ojczystej, a przesłanie chrześcijańskie miało się stać w wymiarze egzystencjalnym słyszalne dla wszystkich i w ten sposób nadawać kierunek ludzkiemu życiu. Pojedynczemu wiernemu przypisano zdolność samodzielnego, tzn. bez autorytetu Kościoła jako instancji pośredniej, rozumienia tego przesłania i wsłuchiwania się w głos Boga. Było to, jeśli wolno się tak wyrazić, prawdziwym zwiastunem emancypacji i wolności! Obrazy chrześcijan, którzy bronili swej sprawy i byli gotowi przyjąć na siebie także cierpienie, wywierały na mnie już w młodości silne wrażenie. W komunistycznej NRD żyliśmy ze świadomością, że i sami staniemy kiedyś przed takim wyzwaniem. Marcin Luter, Albert Schweitzer, Dietrich Bonhoeffer, Martin Niemöller, Kurt Scharf, Martin Luther…