Subskrybuj
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Czy umyliście już okna dla Jezusa?

Opozycja pomiędzy brudem a czystością była w Holandii porównywalna do różnicy między potępieniem i zbawieniem, złem i dobrem, występkiem i cnotą. Stanowiła ważny element narodowej tożsamości i dumy z bycia Holendrem.

Długo szukałem tematu na habilitację. Byłem wówczas rebelianckim, otwarcie kontestującym wszelkie społeczne i akademickie hierarchie oraz imprezującym ponad miarę młodym doktorkiem, noszącym dziurawe dżinsy, dresową bluzę z kapturem i popalającym ze studentami szlugi na podwórku Gołębnika. To miał być projekt prowokacja. Gdyby się tylko powiódł, na pytanie: „A z czego się habilitowałeś?”, mógłbym sobie nonszalancko odpowiadać: „A ze sprzątania”. Planowałem raz-dwa napisać krótką rozprawę na stopień, a tymczasem zajęło mi to niemal 10 lat studiów, prawie 800 stron (Miotła i krzyż. Kultura sprzątania w dawnej Holandii, albo historia pewnej obsesji) i zupełnie przewartościowało rozmaite życiowe kwestie. Po tej książce byłem już kimś zupełnie innym. Nie wspomnę o spontanicznym przekwalifikowaniu się na kulturoznawcę i historyka sztuki, tudzież o zdradzie literatury – na to zanosiło się od dawna. Jednak właściwy powód, dla którego zająłem się obsesyjnym holenderskim sprzątaniem, musiał być chyba inny: chciałem zrozumieć samego siebie. Odkąd pamiętam, zawsze byłem przesadnie pedantyczny. Wciąż zdarza mi się zbudzić nad ranem i biec do kuchni, żeby sprawdzić, czy deseczka do krojenia leży idealnie równolegle do krawędzi blatu. Koszule sortuję od linijki, według typów i kolorów, a ziarnko…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wierzę, wątpię, odchodzę