Jeszcze kilka lat temu wiele pisano o sekularyzacji naszego kontynentu. Religia została jakoby skutecznie wyrugowana z dyskursywnego uniwersum Europy. Dzisiaj z kolei – przeciwnie – nikt poważny nie ma chyba wątpliwości, że religia powróciła do centrum europejskiej debaty społecznej. Pytanie brzmi więc, nie „czy”, ale przede wszystkim „jak” powróciła.
Obawiam się, że powrót religii dokonał się w bardzo szczególny sposób – głównie za sprawą debaty politycznej. Po pierwsze, jej powrót wiązał się bowiem z religiami „zemsty Boga”, które w słynnej książce opisał Gilles Kepel, mając na myśli fundamentalistyczne wersje islamu, chrześcijaństwa i judaizmu. Po wtóre – wróciła jako oskarżony przy okazji afery Rocco Butiglione, po trzecie zaś – choć w najmniejszym stopniu – wróciła za sprawą pytania o antysemityzm po Holokauście. Powrót religii do debaty publicznej był więc przede wszystkim powrotem jej aspektu instytucjonalnego i wiązał się z pytaniem, jak religia ma się odcisnąć na zasadach organizujących życie społeczne. Dopiero później zaczęły się pojawiać głosy mówiące o tym, co w moim przekonaniu jest istotą religii – że jest ona wyrazem pewnego doświadczenia egzystencjalnego czy metafizycznego. Ciekawe zresztą, że ten następny krok, krok w stronę egzystencjalnego aspektu religii, wykonują często ludzie niewierzący. Przypomina mi się tutaj niezwykle intrygujący film Lourdes Jessici Hausner, która – będąc, o ile wiem, zdeklarowaną ateistką – dała znakomite dzieło o doświadczeniu religijnym. Jednak trzeba podkreślić, że to przede wszystkim od chrześcijan zależy, jak ten powrót religii wykorzystają, czy zdołają od nowa go opowiedzieć.
Czy dostępne nam dwie zasadnicze opowieści – religia jako forma organizowania życia społecznego i religia jako doświadczenie egzystencjalne – są i muszą być przeciwstawne?Na religię składa się, jeśli wolno tak powiedzieć, duch i ciało. Mamy zatem pewne przesłanie duchowe, skierowane do jednostek lub małych wspólnot – Jezus mówi przecież „gdzie się zbierze dwóch czy trzech”, a nie „gdzie się zbierze dwa lub trzy miliony”. To wydaje…