Czytając tekst Źródła solidarności, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że w gruncie rzeczy między stanowiskiem Tomasza Ponikły a moim nie ma sprzeczności. Jeśli dobrze zrozumiałam słowa Autora, zgadzamy się w kwestiach zasadniczych – wiara prowadzi chrześcijanina do tych, którzy potrzebują wsparcia. Ale ta zależność jest potencjalnie dwustronna – również uczynki mogą przemieniać pomagającego i odkrywać przed nim znaczenie wiary. „Ten, kto uwierzy w Boga miłosiernego, nie pozostanie obojętny na los bliźniego. Oczywiście: samemu będąc miłosiernym, można zacząć poznawać miłosiernego Boga” – pisze Ponikło. Różnica między nami polega na tym jedynie, że dla mojego polemisty istotne jest, żeby wyraźnie wybrzmiała pierwsza z wymienionych zależności. Według mnie to raczej…
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.