Przyznaję: ta esbecka prowokacja to w biografii Księdza Andrzeja wątek fascynujący i dosyć mroczny[1], niemniej prawdziwy sekret tego „wyprostowanego jak struna” księdza z „Tygodnika Powszechnego” polegał na czymś zupełnie innym. Najbliższy jego odsłonięcia był, w moim przekonaniu, Jerzy Pilch (notabene protestant), kiedy o swoim koledze redakcyjnym (w dodatku: rzymskokatolickim…
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.