Tego akurat – milczenia, tuszowania pedofilii i jej bagatelizowania – nie można zarzucić Papieżowi, choć w ostatnich tygodniach wielu z tego właśnie powodu próbowało postawić obecnego biskupa Rzymu w stan oskarżenia. Wyraźnie szukano nań „haków”, żeby tylko pokazać, iż Joseph Ratzinger – jako arcybiskup Monachium i prefekt Kongregacji Nauki Wiary – nie zawsze stawał na wysokości zadania i, w związku z tym, nie ma dziś prawa do występowania w roli autorytetu moralnego. W tym celu prześwietlono całą jego biografię – i w końcu…
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.