„Badacz historii wczesnych chrześcijan” Dariusz Kot przeprowadza krytykę podanej przez Benedykta XVI interpretacji chrztu w Jordanie, aby w jej miejsce przedstawić własną teorię o Jezusie-grzeszniku, „przed-chrześcijańskim Jezusie z Nazaretu”. To, według Kota, Jezus historii, którego da się dostrzec w Ewangelii Marka (i Mateusza) pod warunkiem odrzucenia narastających z biegiem lat warstw nadinterpretacji teologicznej (procesu teizacji) i umieszczenia Go w świecie ówczesnego judaizmu.
Aby przekonać do swojej rekonstrukcji Jezusa-grzesznika, autor tekstu formułuje pod adresem Benedykta XVI cały szereg zarzutów natury metodologicznej: 1) zbyt łatwe przechodzenie od Ewangelii synoptycznych (bardziej historycznych) do Ewangelii Janowej (wybitnie teologicznej), czyli porzucanie „słowa ludzkiego” na rzecz Duchowego rozumienia Pisma; 2) sięganie do pojęć i obrazów wypracowanych przez Ojców Kościoła i prawosławie; 3) unikanie odniesień do współczesnego Jezusowi judaizmu.
Nie sposób polemizować z dokonaną przez Kota rekonstrukcją Jezusa z Nazaretu, nie wykazując najpierw ograniczeń metodologii, którą się posługuje. Dopiero potem będę mógł przedstawić najnowszy stan badań nad historią i teologią chrztu Jezusa, których Dariusz Kot nie zna, poprzestając na odniesieniach do dwóch–trzech autorów z nurtu zwanego Third Quest (posługują się oni tą samą metodologią, z góry wykluczającą w tekstach Nowego Testamentu [dalej: NT] jakiekolwiek odniesienia do nadprzyrodzoności – uznają je za nieautentyczne).
Kilka lat temu tym samym mechanizmem badawczym posługiwał się Tomasz Węcławski. Polega on na tworzeniu coraz to nowych rekonstrukcji Jezusa – ale nie na podstawie własnych badań nad tekstami źródłowymi, lecz wykorzystując cytaty z kilku precyzyjnie dobranych książek, i to z jednego nurtu hermeneutyczno-metodologicznego (właśnie Third Quest), w którym naczelną zasadą jest nowa klasyfikacja źródeł wiedzy historycznej o Jezusie. Większą wartość przypisuje się tam apokryfom, herezjom chrystologicznym, polemicznym tekstom judaizmu i żydowskiej literaturze intertestamentalnej, aniżeli Ewangeliom kanonicznym, najstarszym wyznaniom wiary chrystologicznej, hymnom i pra-chrześcijańskiemu kerygmatowi[1]. Lider tego nurtu John D. Crossan napisał książkę, która w oryginale nosi tytuł „Historyczny Jezus. Życie śródziemnomorskiego żydowskiego wieśniaka”(1991). Z kolei inny badacz – przywoływany przez Kota Gerd Lüdemann – „zasłynął” w świecie historyków starożytności chrześcijańskiej swą teorią o wrzuceniu ciała ukrzyżowanego Jezusa do anonimowej mogiły[2].
Nowoczesna hermeneutyka i metodologia Josepha Ratzingera
Zastosowaną w książce Jezus z Nazaretu (dalej: JzN) metodę docierania od Ewangelii do Jezusa historii Benedykt XVI przedstawia w Przedmowie. Wynika ona, generalnie biorąc, z hermeneutyki Gadamera i Ricoeura oraz inspirowanych nią analiz: historyczno-krytycznej i Wirkungsgeschichte (metody diachroniczne) oraz literackiej (metody synchroniczne – narracyjna, retoryczna, kontekstualna).
Dynamiczne rozumienie wydarzenia i słowa
W odniesieniu do pierwszego zarzutu wystarczy precyzyjnie przytoczyć słowa Papieża:
Nowożytna egzegeza unaoczniła nam, że przekazane w Biblii słowa stają się jednym Pismem w następstwie coraz to nowego kolejnego ich odczytywania (…) Powstaje Pismo, jako proces słowa, stopniowo odsłaniającego swe wewnętrzne potencjalności, które – od początku w nim zawarte, niczym gotowe już ziarna – wychodzą na powierzchnię dopiero dzięki wyzwaniom nowych sytuacji, w nowych zdarzeniach i doświadczeniach (s. 10–11).
W przypadku Jezusa są to potencjalności zawarte nie tylko w Jego słowach, ale i gestach, postawach, czynach i w całych Jego ziemskich dziejach (łącznie z Paschą), zapamiętanych przez naocznych świadków i wspólnotę uczniów. Następnie są one odsłaniane przez kolejnych ewangelistów – z uwzględnieniem wielkiego nurtu tradycji kerygmatycznej, homologicznej (wyznania wiary i błogosławieństwa) i hymnicznej (najstarsze hymny jako modlitwy ku czci Chrystusa). Rozwijał się on nie na obrzeżach, ale we wspólnotach przechowujących i strzegących pierwotnej „pamięci” Jezusa[3].
Dalej Papież precyzuje, na czym polega różnica pomiędzy dziwiętnastowiecznym, racjonalistyczno-historycystycznym rozumieniem metody (i interpretacji) historyczno-krytycznej, a tą samą metodą, ale uwzględniającą nową hermeneutykę (nierozerwalny związek między słowem źródłowym, jego przekazywaniem i wspólnotą, w której ten proces się dokonuje).
Tymczasem Kot z tego ważnego metodologicznie wstępu wybiera pojedyncze zdania i, co gorsza, nimi manipuluje[4]. Zasadnicza różnica polega jednak na tym,…