Subskrybuj
Teolog katolicki, ekumenista, em. prof. KUL, b. dyr. Instytutu Ekumenicznego, wieloletni członek Międzynarodowej Komisji ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem katolickim i Kościołem prawosławnym. Wydał m.in.: trzytomowy Zarys chrześcijańskiej teologii paschalnej (Lublin 1982–1991), Chrześcijaństwo nadziei. Przyszłość...

Dobra nowina o zbawieniu

Świadectwa Biblii mówią o czymś więcej – o pełnej realizacji tego pragnienia. Jeżeli zbawienie wszystkich jest wolą Boga, to istnienie wiecznego piekła oznaczałoby Jego rzeczywistą porażkę. Ta perspektywa jest jednak sprzeczna z wieloma świadectwami Pisma.

Obrońcy tradycyjnej eschatologii z nieufnością odnoszą się do pluralistycznej kultury współczesnej. Uważają, iż wywiera ona negatywny wpływ na proces interpretacji prawd wiary. Ich zdaniem, wszelka próba zakwestionowania wieczności kary piekielnej jest wyrazem ulegania dyktaturze dominującej dzisiaj mentalności. Kultura ta rozwinęła w ich mniemaniu,  właściwe sobie pojęcie sprawiedliwości i proporcjonalnej kary, któremu usiłuje się podporządkować samego Boga. Teologom podejmującym wysiłek reinterpretacji dualistycznej eschatologii zarzuca się, że nie zdają sobie sprawy z procesu własnej akomodacji do wymogów tolerancyjnej i liberalnej mentalności współczesnej.

Zarzut ten dotyczy zwłaszcza dostosowywania obrazu Boga w Ewangelii do rozumienia pojęcia miłości i sprawiedliwości w kulturze zachodniej. Przeciwnicy weryfikacji tradycyjnej doktryny uważają, że niesłusznie przeciwstawia się miłość takim pojęciom jak prawda, sąd i sprawiedliwość. Kulturowe rozumienie sprawiedliwości i sądu w odniesieniu do Boga miałoby zatem skłaniać chrześcijan do reinterpretacji Pisma w taki sposób, aby je dostosować do wymogów współczesnej mentalności. „Chcemy Boga, którego możemy zrozumieć, który przystaje do naszych kategorii. Nie lubimy zagadnień nie rozwiązanych. Trzeba nam zmagać się nie z poglądami tradycyjnymi, ale z odpowiedziami inspirowanymi przez kulturę”[1].

W tej perspektywie kulturowe pojęcia sprawiedliwości są lansowane przez środki masowego przekazu w sprawozdaniach z procesów sądowych, w których ludzkie pasje, naciski opinii publicznej i stronnicze fakty zastępują często prawdę i obiektywność. Mając to przed oczyma usiłujemy wykazać nieadekwatność sprawiedliwości Boga i Jego sądu, choć nasza wiedza jest w tym względzie wielce niewystarczająca. Zdaniem krytyków kultury współczesnej, wypacza ona rozumienie spraw życia i śmierci. Jest to kultura wyalienowana ze spraw Bożych, narzucająca swoje własne założenia i standardy życiowe. Dlatego wątpliwą rzeczą jest wierzyć w Boga objawionego przez Jezusa w świetle popularnych definicji miłości i dobroci. Jeżeli język śmierci, sądu i Gehenny, którym posługiwał się Jezus pojmujemy w sensie alegorycznym, to konsekwentnie powinniśmy tak samo rozumieć także język mówiący o życiu wiecznym.

W świetle tych stwierdzeń i zarzutów próba kwestionowania tradycyjnej doktryny o wieczności piekła jest sprzeniewierzeniem się nauce Biblii. Z tej racji teologowie podejmujący wysiłek innego spojrzenia na ostateczne losy świata uważani są za więźniów akomodacji kulturowej. W rzeczywistości mamy do czynienia z nurtem głębszego rozumienia metaforycznych tekstów biblijnych. Choć nieustannie spychany na margines świadomości wierzących, nurt ten nigdy nie wygasł w chrześcijaństwie. Dualistyczna eschatologia dominująca w ciągu wieków także odwołuje się do Pisma Świętego. Który zatem nurt eschatologii jest bardziej zgodny ze świadectwem Biblii? Odpowiedzi i stanowiska są i będą w tym względzie podzielone.

Wiele świadectw Nowego Testamentu mówi o ostatecznym pojednaniu wszystkich z Bogiem, o powszechnym przywróceniu harmonii w całym stworzeniu. Uniwersalizm zbawienia nie oznacza jednak, że możemy żyć „według swojej głupiej woli” (F. Dostojewski), a wszystko i tak będzie dobrze. Nie oznacza również negacji wiary w istnienie stanu zatracenia, zwanego Gehenną czy, według późniejszej terminologii, piekłem.

Od wielu lat usiłuję zagłębiać się w te zagadnienia. To nieprawda, że głoszę pogląd o pustym piekle. Ze względów marketingowych nadano tytuł Puste piekło? zbiorowemu dziełu poświęconemu debacie nad moimi publikacjami na temat nadziei powszechnego zbawienia[2]. Mówienie o pustce sugeruje od razu, że chodzi o piekło jako miejsce. Teologia współczesna odeszła od tego rodzaju koncepcji. Mówimy o Gehennie bądź piekle przede wszystkim jako o stanie zatracenia i zagubienia, o rzeczywistości, która wyrasta w samym wnętrzu istoty zbuntowanej przeciwko Stwórcy. Jezus nazywał ten stan Gehenną. Czy jest to jednak stan wieczny? Samo słowo „wieczny” (ōlam) w Biblii Hebrajskiej nie oznacza w każdym przypadku nieskończoności. Posługiwał się nim Jezus i apostołowie w odniesieniu do stanu zagubienia, który nie może trwać tak samo wiecznie jak wieczny jest Bóg i życie wraz z Nim.

Dobra Nowina nie potrzebuje sankcji karnych

Nakazując głosić Dobrą Nowinę „wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15; por. 13,10; 14,9) Jezus nie groził wiecznym potępieniem wszystkim,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Śmierć i co dalej? Co wiemy o życiu wiecznym