Subskrybuj
Poeta, publicysta. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Znakiem”. Nakładem Wydawnictwa Znak właśnie ukazała się jego książka „Tischner. Biografia”, a w 2019 r. „Dziennik końca świata”. Wydał też m.in. tom miniesejów „Sto lat. Książka życzeń”...

Świat bez nas by sie zastoł… Ks. Józef Tischner o wierze góralskiej

Ks. Józef Tischner uważał, że w opowiadaniu o spowiedzi Józefa Smasia udało się Tetmajerowi genialnie uchwycić kilka istotnych cech góralskiej pobożności.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer w tomie Na Skalnym Podhaluopowiada historię górala, Józefa Smasia z Olczy, który pojechał się wyspowiadać do ludźmierskiego sanktuarium. Smaś był zbójnikiem, „nie z potrzeby, ale z ochoty”, ponieważ jednak rabował po drugiej stronie Tatr, a zdobyte pieniądze rozdawał, był przez ludzi szanowany. Kłuło ich w oczy tylko jedno: że „tak mu się wiedło, jakby mu Pan Bóg umyślnie błogosławił, a on nigdy może nawet w kościele nie był, chyba wtedy, kie go kścili”. Na to jednak Smaś miał swoje wytłumaczenie. „Ja ta nie widzem – mówił – coby sie Pan Bóg do mnie wrazoł, cos ja sie Mu ta bedem popod ręce plątał? (…) Ja ta ku temu, co ku mnie nie idzie, nie wartki”. Zdarzyło się jednak, że zmogła Smasia choroba. A że ani sadło niedźwiedzie, ani okadzanie i zaczynianie nic mu nie pomogły, baby namówiły go, żeby pojechał się „wysłuchać”. W oznaczonym dniu przed chałupę zajechał wóz… z muzykantami. Smaś pięknie się ubrał, masłem włosy wysmarował, za pas wsunął dwa noże i dwa pistolety, wziął do ręki ciupagę – i pojechał. Zdziwonym babom tłumaczył, że skoro ma stanąć przed największym panem, musi godnie wyglądać. „A ze to sie mamy jednać, to muzyke bierem, coby wiedział, ze nie załujem na te zgode i zapłacem. A niegze i to wie, ze kie On gazda na niebie, to ja ta tés niezgorsy na swoim, w Olcy”. Spowiedź Smasia była krótka i konkretna. Grzechów nie było wiele, co rusz zresztą okazywało się, że kolejny grzech obraca się penitentowi w cnotę: „Kraść-ek krad, alejek wse hudobnym dał z rabunku. (…) Bić-ek bił, alek sie nigda na słabego nie zruwał. (…) Pić-ek pił, ale to s tego skody nijakiej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zabobon czy źródło wiary? O religijności ludowej