To rzeczywiście jest najważniejsze. Bo trudno mi oprzeć się wrażeniu, że – przynajmniej w ostatnich latach – beatyfikacje i kanonizacje wpadają w jakąś czarną dziurę. Kto – pomijam tu hagiografów i ludzi, którzy się tym naprawdę interesują – słyszał kiedykolwiek na przykład o ratującym bliźnich pochodzenia żydowskiego bł. Józefie Pawłowskim, o bł. Zygmuncie Pisarskim, który zginął podczas wojny z powodu odmowy zadenuncjowania prześladujących go wcześniej komunistów, czy też o bł. Bolesławie Strzeleckim, zwanym „świętym Franciszkiem z Radomia”, do którego – z uwagi na jego gorliwość duszpasterską – mieli pretensje miejscowi księża? Tak, są tacy polscy błogosławieni! Niestety, żaden z nich nie stał się dla Kościoła w Polsce źródłem inspiracji ani „przedmiotem” jakiegoś szczególnego kultu. Ta kwestia, podniesiona osiemnaście lat temu przez Papieża,…
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.