Myślenie o kapłaństwie służebnym (sakramentalnym) powinno oznaczać głęboki namysł nad zadaniami księdza w Kościele i w świecie. Kończący się właśnie Rok Kapłański, ogłoszony przez papieża Benedykta XVI, stał się okazją do podjęcia wielu debat, z których większość dotyczyła jednakże problemów naszego (księżowskiego) życia, stylu jego przeżywania, psychologicznego profilu bycia księdzem etc. Sprawę na domiar złego skomplikowały coraz bardziej nagłaśniane przypadki przestępstw i nadużyć popełnianych przez księży. W tej sytuacji refleksja na temat przyszłości kapłaństwa została zepchnięta na dalszy plan, utonęła w morzu innych spraw i problemów. Trzeba jednak koniecznie do niej powrócić. Owa refleksja nad kapłaństwem, której pilnie (jestem co do tego głęboko przekonany) potrzebuje Kościół, może przyjąć formę myślenia o dziele, do którego zostaje wezwany ksiądz – prezbiter. Wedle klasycznej zasady metafizycznej działanie postępuje za byciem (agere sequitur esse): prawda bycia (to, czym coś lub ktoś jest) odsłania się w działaniu. Prawda kapłańskiego bycia staje się więc jawna właśnie w kapłańskim dziele. Problem ten jest poważny: dotyczy nie tyle samego kapłaństwa, co w ogóle Kościoła. Misja prezbitera jest bowiem ściśle związana z misją Kościoła. A co tak naprawdę jest misją Kościoła? Często odpowiedź na to pytanie bywa krótka: jest nią duszpasterstwo. Czym jednak jest duszpasterstwo? Pasieniem duszy? „Troską o duszę” czy może bardziej troską o całego człowieka i jego integralny wzrost w człowieczeństwie? A może jest ono jedynie przyzwyczajaniem do takich czy innych praktyk religijnych? Uroczyste zakończenie Roku Kapłańskiego wydaje mi się dobrą okazją do postawienia tych fundamentalnych kwestii, bez…