Wiadomo było od dawna, że nie jest mocnego zdrowia, ale jego intelektualna i fizyczna ruchliwość, a także uderzająca młodzieńczość sprawiały, że nikomu przez myśl nie przeszło, jak szybko będziemy go żegnać. „Pan przychodzi jak złodziej” – mówi Pismo i rzadko kiedy te słowa brzmią tak przekonująco, jak wobec tej niespodziewanej śmierci. Księdza Życińskiego poznałem w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy zacząłem pracować w miesięczniku „Znak”, a on – wówczas prefekt częstochowskiego seminarium i początkujący uczony – pojawiał się w redakcji ze swymi tekstami albo wpadał na krótką pogawędkę. Jako niemal mój rówieśnik od razu zaproponował, byśmy mówili sobie po imieniu. Kiedy po nominacji biskupiej zadzwoniłem do niego z gratulacjami, życzeniami i pytaniem, jak się mam teraz do Ekscelencji zwracać, roześmiał się do słuchawki: „czy mój awans tak…
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiKu, Fundacji Roberta Schumana, PENClubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...