Zapytałem raz znanego krakowianina, wybitnego tłumacza i znawcę buddyzmu Ireneusza Kanię, jak zapatruje się na problem dialogu międzyreligijnego (miałem na myśli szczególnie dialog chrześcijaństwa z hinduizmem i buddyzmem), i w odpowiedzi usłyszałem: „Tam gdzie jest on konieczny, jest niemożliwy, a tam gdzie jest możliwy, jest niekonieczny”. Olśniła mnie wtedy celność i elegancja tej konstatacji. W nader klarownej formule udało mu się bowiem wyodrębnić dwie płaszczyzny dialogu, z jakim mamy dziś do czynienia. Na jednej z nich jest on rzeczywistością, a na drugiej wciąż tylko teoretycznym postulatem, jedynie pobożnym życzeniem.
Choć z jednej strony nie ulega wątpliwości, iż formuła ta jest ze wszech miar trafna, to z drugiej – trudno pogodzić się z jej wysoce pesymistyczną wymową. Chciałbym wierzyć, że stanowi ona prawdziwą konkluzję jedynie w odniesieniu do dotychczasowej fazy rzeczonego dialogu, który na dobrą sprawę wciąż przecież jest na początku swej drogi.
Gdzie dialog międzyreligijny jest dziś najbardziej konieczny – choć niemożliwy? A gdzie jest możliwy, choć niekonieczny? Spróbujemy popatrzeć na te pytania w świetle tego, co na temat dialogu międzyreligijnego pisze zmarły niedawno wybitny filozof religii i teolog Raimon Panikkar.
Wiara i wierzeniaIstotne tu będzie przede wszystkim jego rozróżnienie między wiarą (ang. faith) i wierzeniem (ang. belief). Wiara oznacza dlań egzystencjalną otwartość i jako taka stanowi konstytutywny wymiar człowieka. Polega ona na związaniu mnie (por. łac. religare) z transcendencją,…