Subskrybuj

Poszerzanie współpracy jest formą ewangelizacji

Jest problem z obecnością młodych w Kościele. Nie można na to przymykać oczu. Ale w moim przekonaniu to kwestia zmiany działań duszpasterskich, to konieczność większego wyjścia naprzeciw potrzebom tych młodych ludzi. Znam taki przykład, że przesunięcie godziny Mszy św. dla młodzieży, na ich prośbę, z godzin rannych na godziny wieczorne, a więc wsłuchanie się w to, czego oni chcą, przyniosło doskonałe rezultaty. Współczesna katecheza musi przede wszystkim uwzględniać multimedialny przekaz. To nakaz czasu, żeby szukać form i języka, którym na co dzień posługują się ludzie młodzi.

Adam Hlebowicz: Co się udało, a co nie, zdaniem Księdza, jeśli chodzi o dwudziestoletnie funkcjonowanie III Rzeczpospolitej?

Abp Tadeusz Gocłowski: Użyję metafory sportowej. Jeśli ktoś chce od razu, bez treningu uzyskać doskonały wynik na setkę, to jest to niemożliwe. Nie da się przejść od państwa totalitarnego do wolności i od razu wszystko dobrze robić. Kiedy popatrzymy na dzieje III RP etapowo, zobaczymy jak wiele się zmieniało w nas, w Polsce, w  poszczególnych okresach ostatnich lat. Jedna z podstawowych spraw to brak doświadczenia parlamentarnego. Nie było suwerennego państwa, nie było suwerennego społeczeństwa. Wydaje mi się, że po tym bardzo trudnym okresie jakim był PRL udało się stworzyć państwo i struktury normalności.

Zaryzykuję twierdzenie, że jako naród w dużej mierze utraciliśmy naszą jedność, naszą solidarność z okresu lat 80. tych. Z drugiej jednak strony mam głębokie przekonanie, że to zwykli obywatele sami przeprowadzili wiele fundamentalnych zmian w III RP. Myślę tu o średnim i drobnym biznesie, o błyskawicznej komputeryzacji Polski, o nauce języków przez młode pokolenie. To nie państwo stworzyło system tych zmian, ale sami zwykli obywatele. A zatem jako naród staliśmy się mniej solidarni, mniej zwarci, ale jako indywidualiści sprawdziliśmy się doskonale…

Trzeba pamiętać o takiej cesze Polaków, która nas niesamowicie mobilizuje w opresji, jesteśmy wówczas bardziej zwarci, bardziej otwarci na siebie nawzajem. Wtedy cel był jeden dla wszystkich – zdobyć suwerenne państwo. Kiedy ten cel został osiągnięty, pojawiły się indywidualne życzenia każdej z osób. Nastąpił tzw. pluralizm myśli, postaw, interesów. W warunkach wolności widać większe różnice pomiędzy ludźmi, większe zdolności, większe ambicje jednych, nieporadność czy zagubienie drugich. Każdy chce mieć dobre warunki ekonomiczne, dobrą pracę i pensję, nie każdy to może jednak osiągnąć. Podkreślić tu trzeba jedną rzecz. Mimo izolacji i tzw. „żelaznej kurtyny” Polacy przez cały okres powojenny starali się mieć kontakt z Zachodem. Czy to poprzez rodziny, czy poprzez pracę marynarzy czy inżynierów. To nas przygotowało indywidualnie do warunków wolności i konkurencji.

Co z ludźmi najuboższymi w III RP? W PRL tych ludzi nie było widać, a propaganda komunistyczna nie dopuszczała myśli o istnieniu ludzi bezdomnych czy bezrobotnych. Szczególny przypadek to pracownicy PGR-ów, którym odrodzona Polska właściwie niczego nie zaproponowała.PGR-y były różne. Były takie, które wcale dobrze prosperowały, zależało to od sprawnego kierownictwa, ale i takie, tych była zdecydowana większość, które działały fatalnie. Tyle, że w PRL ten fatalnie prosperujący dostawał większą subwencję państwową, aby mógł dalej istnieć, a ten sprawnie zarządzany mniejszą, bo i tak sobie poradzi. To rodziło frustrację, poczucie niesprawiedliwości, zanik konkurencji. To, że w odrodzonej Rzeczpospolitej nic, lub prawie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Piękna dwudziestoletnia. 1989-2009