Subskrybuj

Mamy byc świadkami wiary. Rozmowa o Pierwszej Komunii Świętej

Pokolenie trzydziesto-, czterdziestolatków to często ludzie, którzy odeszli od Kościoła. Z tego się bierze coś w rodzaju duchowej schizofrenii, pęknięcia. Do pewnego czasu dziecko je znosi, wytrzymuje, zafascynowane jest jeszcze tajemnicą, ale potem zwykle nie otrzymuje wsparcia.

Jest Ksiądz duszpasterzem i katechetą przygotowującym dzieci do Pierwszej Komunii świętej. Co w tym przygotowaniu stanowi największą trudność?

Najtrudniej zachęcić do współpracy, do współdziałania. I stworzyć wspólnotę złożoną z bardzo różnych dzieci i ich rodziców czy bliskich, wspólnotę świadomie przygotowujących się i wspólnie oczekujących na przyjęcie tego sakramentu. Rodziców bardzo absorbują sprawy techniczne… „Co będzie? Ile to kosztuje? Fotograf, kamery… A dlaczego nie może być takich zdjęć?” Oczywiście, księża próbują robić dla nich katechezy, ale wygląda to trochę tak: „słuchamy, bo musimy”…

Rodzice interesują się głównie sprawami technicznymi, bo się na nich znają. A jeśli chodzi o duchowość, z reguły mają niewielkie w niej doświadczenie,  boją się jej… Czasami jest to dla nich sprawa zbyt intymna, czasami zaś – świat niezrozumiały, niepojęty. Zostawiają go księdzu i… dzieciom.

A gdyby jedną z form przygotowania były spotkania, podczas których ksiądz nie wygłasza konferencji, tylko rozmawia z rodzicami i wszyscy dzielą się swoimi oczekiwaniami, mówią, czym dla nich jest komunia?To byłoby dobre. Można by też odprawiać częste msze święte z rodzicami i dziećmi. Widzę, że księża już to robią… Przy parafii mistrzejowickiej, gdzie mieszkam, raz w miesiącu organizowane są dni skupienia z dziećmi. I konferencje, i wspólna msza, ale nie w dużych, lecz w małych grupach. Jest trochę rodziców, którzy przeszli przez różne ruchy religijne. Oni znają mszę wspólnotową. Nie monumentalność, tylko…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Piękna dwudziestoletnia. 1989-2009