Każda wojna toczy się o coś. O co toczy się ta wojna z perspektywy jej głównych aktorów? Zacznijmy od agresora – od Rosji.
Najprościej mówiąc, ta wojna toczy się o wartości. Tymczasem komentarze w codziennej prasie są zdominowane przez myślenie geopolityczne – cokolwiek to znaczy.
Co znaczy?
Moim zdaniem nic nie znaczy. Jest przejawem nieporadności intelektualnej – kiedy nie jest się w stanie czegoś zrozumieć, mówi się, że ma to „wymiar geopolityczny”.
To bardzo brutalny komentarz…
Geopolityka jako myśl polityczno-filozoficzna została zaproponowana przez szwedzkiego politologa Johana Rudolfa Kjelléna w II poł. XIX w. i przyjęta przez Niemców w czasie I wojny światowej. Zyskała na znaczeniu w czasach hitlerowskich, ale po II wojnie światowej całkowicie znikła z poważnego myślenia o stosunkach międzynarodowych. Pojawiła się ponownie nagle, po rozwiązaniu ZSRR i zakończeniu zimnej wojny, kiedy trzeba było na nowo uporządkować wyłaniający się świat.
Geopolityka – jak wskazuje pierwsza część tego pojęcia – jest związana z geografią. Kiedyś uwarunkowania geograficzne, np. fakt, że państwa były od siebie oddzielone naturalnymi granicami – rzekami, pasmami górskimi, morzami – miał większe znaczenie niż dziś. Istotą wojny Rosji z Ukrainą nie jest geografia, lecz wartości określające pewien sposób pojmowania sensu życia i fundamentalnych norm.
Przywódcy wielu państw twierdzą, że rządzą się według własnych wartości, a wartości uniwersalne nie istnieją. Rosja także uważa, że ma wyłącznie swoje wartości.
O jakie wartości toczy się ta wojna?
Wiele lat temu uczestniczyłem w procesie redagowania Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie podpisanego w Helsinkach w 1975 r. Zawarto w nim 10 zasad, którymi państwa powinny kierować się we wzajemnych stosunkach.
To zasada suwerennej równości państw, zasada nieużycia siły, nienaruszalności granic, integralności terytorialnej państw, pokojowego rozstrzygania sporów, nieingerowania w sprawy wewnętrzne, poszanowania praw człowieka i swobód obywatelskich, w tym wolności sumienia i wolności religijnej, zasada dotycząca prawa narodów do samostanowienia, zasada współpracy między państwami i zasada wykonywania zobowiązań – przyjętych na gruncie prawa międzynarodowego – w dobrej wierze.
Atakując Ukrainę, Rosjanie naruszyli wszystkie te zasady.
Tak zwani realiści powiedzieliby, że tak po prostu wyglądają stosunki międzynarodowe. Nieporozumienie wynika z błędnego pojmowania samego zakresu znaczeniowego słowa „równość”. Przecież ludzie i państwa różnią się od siebie wzrostem, talentami, zasobami materialnymi itd. Jedni są wysocy, a inni niscy,…