Padają pytania o liczebność wojsk, o kwestie dyplomatyczne. Padają pytania o ukraińską armię, o jej uzbrojenie i żołnierzy. Padają pytania o Niemcy i Francję: jak zareagują? Padają wreszcie pytania o Amerykę, o to, w jaki sposób stała się głównym graczem w konflikcie, który nie jest jej dziełem. Ale spośród wszystkich tych pytań, stale pojawiających się w związku z inwazją Rosji na Ukrainę, jedno otrzymuje najmniej zadowalające odpowiedzi. Brzmi ono: „Dlaczego?”.
Dlaczego prezydent Rosji Władimir Putin zaatakował sąsiedni kraj, który go nie sprowokował? Zaryzykował przelanie krwi własnych żołnierzy? Naraził się na sankcje, których rezultatem może być kryzys gospodarczy?
Nauka z roku 1989
Wyjaśnienie wymaga odrobiny historii, ale nie w jej wpół zmitologizowanej, niby-średniowiecznej wersji, którą Putin wykorzystywał w przeszłości do twierdzeń, że Ukraina nie jest suwerennym krajem, jej istnienie stanowi dzieło przypadku, a ukraińskie poczucie narodowości to fikcja. Nie musimy też zbyt wiele wiedzieć ani o nowszej historii Ukrainy, ani o jej 70-letniej przynależności do ZSRR – choć radzieckie korzenie rosyjskiego prezydenta, a zwłaszcza lata spędzone w KGB, mają tu duże znaczenie. Rzeczywiście, wiele z jego strategii – wykorzystywanie wykreowanych przez samych Rosjan rzekomych „separatystów” do prowadzenia wojny we wschodniej Ukrainie, ustanowienie marionetkowego rządu na Krymie – to stare…