W szkole nie mówią im prawie nic o wojnie, ale na przerwie kolega pokazał mu wideo z YouTube’a. Ja też już wiem, widziałam film na stronie BBC: kobiety upychały w butelkach styropian, rozkruszony, rozdrobniony, wyglądał jak śnieg. Chcą coś robić, tłumaczyły dziennikarce, instrukcję wzięły może ze strony ukraińskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. Przeczytałam ją: potrzebna jest benzyna i olej silnikowy, do tego styropian rozpuszczony w rozpuszczalniku, na przykład w acetonie. Mieszankę wlewa się do butelki z grubego szkła, do dwóch trzecich objętości. Jako korka najlepiej użyć paska tkaniny bawełnianej, pół metra wystarczy, trzeba ciasno zwinąć i poczekać, aż dobrze nasiąknie. Styropian jest potrzebny, bo sprawia, że taka ciecz dłużej się pali. Nie, nie ciecz, przepraszam. Czołg, na który się ją wyleje, dłużej się pali. Dzisiaj na Facebooku pod zdjęciem warszawskiej Syreny owiniętej w ukraińską flagę ludzie wpisywali pytania, czy taki gest…
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.