O ukraińskiej wojnie powieść napisał Serhij Żadan, jeden z najwybitniejszych twórców średniego pokolenia ukraińskich pisarzy. W Internacie w mistrzowski sposób i nie po raz pierwszy oddał złożoność – kulturową, społeczną, polityczną – wschodniej Ukrainy, z której sam pochodzi. Wojna u Żadana, nagle, z dnia na dzień, angażuje i zmienia „zwykłego obywatela” – Pasza, z zawodu nauczyciel, otrzymuje od ojca polecenie: ma odnaleźć swojego siostrzeńca. Na początku mężczyzna się buntuje, myśli sobie: „Niech ojciec sam idzie”, ale ostatecznie przystaje. Okazuje się, że świat, w którym dotychczas żył Pasza i który tak dobrze znał, już nie istnieje, zawładnęła nim wojna. I niby proste zadanie staje się trudne do wykonania: na ziemi, na której od lat żył Pasza, wyrosły punkty kontrolne, nie wiadomo, kto jest swój, a kto obcy. Wojna jest okrutna i bezwzględna. Toczy się z woli wschodniego sąsiada, przy czynnym udziale miejscowej ludności bądź przy jej cichym przyzwoleniu.
Z bronią w ręku w imię wielkiej Rosji
Opisując sytuację na wschodniej Ukrainie, można spierać się o pojęcia. Wojna? Czy może okupacja? Jeśli chce się być poprawnym i używać określeń pojawiających się w tekstach analitycznych, powie się: „linia rozgraniczenia” (czyli linia oddzielająca separatystyczne republiki od Ukrainy), ale można też użyć określenia „linia frontu”, bo co prawda po podpisaniu porozumień mińskich w 2015 r. ta wojna przycichła, ale nie wygasła i każdego miesiąca na wschodzie kraju giną ludzie. Można powiedzieć: „separatyści z Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej”,…