Subskrybuj
Pisarz, publicysta, obieżyświat. Wydał między innymi powieść S.O.S., tomy esejów filozoficznych: Wołanie o sens oraz Paradygmat.

Drewniany samolot ląduje na wolnym rynku

Gościnność jest siostrą tolerancji. Tej najlepszej tolerancji, bo jednocześnie otwartej na obce wartości, ale gotowej obstawać przy swoich, które jej są bliskie i w które wierzy.

Najwspanialszej i najbardziej ujmującej gościnności doznałem w swoim nieco włóczęgowskim życiu, kiedy w głębokim jeszcze komunizmie – dzięki mojemu przyjacielowi, początkującemu rosyjskiemu poecie – znalazłem się w małej kołchozowej wiosce zagubionej w lasach kilkadziesiąt kilometrów od Moskwy. Kołchoz – jak to w tamtych czasach bywało – grzecznie wykonywał polecenia naczalstwa, pisał nakazane sprawozdania, ale ruski mużyk wie swoje, czego dowodem były wybudowane zgodnie z nakazem piękne szklarnie, w których wyrosły leśne drzewa, przebiły dach i zdrowo pobujały ku słoneczku. Tamtejszy ruski mużyk zajmował się bowiem głównie wynajmowaniem swojej chaty rodzinom moskiewskich urzędników niższej rangi (wyższa miała własne dacze w lepszych miejscach), pędzeniem samogonu, zbieraniem grzybów i łowieniem ryb w rzece. Skromne dochody z wynajmu wystarczały na życie, ziemniaki i inne warzywa baba wyhodowała na działce, krowę wypasła, więc po co mieć więcej? Samochodu nie kupisz, bo i tak dróg tu nie ma, telewizor wystarczy stareńki z ekranem wielkości pocztówki, bo cóż w tej telewizji ciekawego? W ten sposób mały, zagubiony w lasach kołchoz pierwszy może, ale chyba nie jedyny w Związku Sowieckim osiągnął komunizm: każdemu według potrzeb, jak Nikita niedawno obiecywał, a teraz obiecuje Lońka, co tamtego właśnie na wysokim Kremlu obalił. Cóż z tego, że nie tylko szklarnie zarosły drzewiną, ale i pola legły odłogiem? Potrzeby się skończyły, na ich zaspokojenie starcza aż nadto. Dlatego ludzie byli tu szczęśliwi, dobrzy, gościnni, wszystkim przyjaźni. Kiedy szliśmy przez wieś z moim rosyjskim przyjacielem, co chwila nawoływano nas z przydomowych ławeczek: A chodźcież, panie, opowiedzcie, co w świecie słychać! A przeczytajcież…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świat w roku 2025. Prognozy, nadzieje, obawy