Subskrybuj
fot. Bridgeman/Photopower
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Damy czy też nie damy?

W holenderskiej sztuce XVII w. znajdziemy zmysłowe przedstawienia, których wyjaśniać nie trzeba, graniczą one bowiem ewidentnie z pornografią. To jednak wyjątki. Seks najczęściej był bowiem sugerowany nie wprost, ale za pomocą subtelnych, wielopiętrowych aluzji.

Obraz anonimowego utrechckiego malarza z ok. 1660 r. (obecnie w zbiorach amerykańskiego Minneapolis Institute of Art) nosi dziś tytuł Dama przy toalecie. Z pewnością nie zawsze tak było. Dawne dzieła funkcjonowały bowiem na przestrzeni wieków pod rozlicznymi tytułami, nierzadko przekazującymi zupełnie odmienne treści. I tak tryptyk Hieronima Boscha (czytaj proszę Bosa, a nie Bosza!) Ogród ziemskich rozkoszy zwany był Przedstawieniem owoców drzewa poziomkowego, Plantacją poziomek lub, bardziej literacko, O próżnej chwale i złudnym smaku poziomek. W XVII-wiecznej Holandii obrazy opisywano zazwyczaj w sposób praktyczny, wymieniając po prostu po kolei to, co na nich przedstawiono i w jakiej ilości (martwa natura z kilkudziesięcioma kwiatami musiała przecież kosztować znacznie więcej niż bukiet składający się zaledwie z kilku roślinek, niechybnie namalowany przez jakiegoś lenia). Pójdźmy więc tym tropem i przypatrzmy się dokładniej domowi utrechckiej damy. A mieszka ona raczej skromnie, w pomieszczeniu znajdującym się gdzieś na strychu, do którego wejście wiedzie po stromych szczeblach niewidocznej drabiny i właz w podłodze. Na szarych ścianach brak jakichkolwiek ozdób i obrazów –…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Spór o Franciszka