Subskrybuj
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter
Kucharka oraz autorka bloga Jadłonomia i książek kucharskich pod tym samym tytułem. Kulturoznawczyni, prowadziła zajęcia na kierunku Food studies na Uniwersytecie SWPS. Ale przede wszystkim dumna ambasadorka kampanii „RoślinnieJemy”, propagatorka i praktyczka.

Żywność: przyzwoitość indywidualnych praktyk

W wielu kręgach wciąż najpopularniejszym pytaniem w kontekście ekologii i przyszłości jedzenia jest to, czy stawiać na zmiany systemowe, czy też na indywidualne praktyki kształtowania rzeczywistości. A częstym komentarzem do tych drugich jest opryskliwa uwaga, że przecież nie zmienią świata. Im dłużej się je powtarza, tym częściej ze smutkiem przychodzi mi do głowy, że być może są wyrazem wyższościowego myślenia.

Jedzenie można rozumieć bardzo różnie. Niektórzy widzą w nim więcej kultury, dowartościowując procedurę przygotowywania posiłków, serwowania i zjadania ich podług określonych wartości. Inni robią duży krok w bok, definiując jedzenie jako sferę przeciwstawną naturze, a proces gotowania, smażenia i lepienia jako próbę jej okiełznania. Dla mnie, jako praktyczki zajmującej się zarówno gotowaniem, jak i popularyzacją pewnego sposobu myślenia o gotowaniu, jedzenie jest przedłużeniem biologicznej konieczności odżywiania i najpełniejszym przykładem połączenia natury i kultury. Nie chodzi tu tylko o to, że nie da się upiec chleba bez pomocy żarłocznych drożdży, ale też o to, że to, co nam smakuje, wynika z naszej biologicznej konstytucji, że zjedzenie czegoś pysznego wywołuje w nas różne reakcje, a gotowanie surowych produktów najpewniej odegrało dużą…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świat prosi o ratunek