Najtwardsze słowa Chrystusa w Ewangelii, twarde jak wyrok ostateczny, padły przeciwko faryzeuszom. „Plemię jaszczurcze”, „pobielane groby” to ci, którzy nie dostąpią miłosierdzia, ponieważ go nie wyglądają, i nie czują jego potrzeby. „Grzech przeciw Duchowi Świętemu” – który nie będzie odpuszczony ani w tym ani w przyszłym życiu. Faryzeusze z Ewangelii to określona normami prawno-religijnymi grupa ówczesnego społeczeństwa żydowskiego. Ale to zarazem postacie nie z jednego tylko kraju i czasu. Odziedziczyli prawdę, rozdrobnili ją w formułki, obwarowali zakazami i uważają się za jedynych sprawiedliwych w świecie. Stróżowie Świętego Świętych, którzy „sami nie wchodzą i innym wejść nie dają” – bo ich postawa i czyny są nieustającym zgorszeniem dla tych, których oni nazywają celnikami. Cóż zresztą dodać można do wizerunku Faryzeusza przekazanego nam w przypowieści o dwóch ludziach, którzy weszli do świątyni, aby się tam modlić? Faryzeusz w ciągu wieków zmieniał strój, przepisy, stawał się nawet obleśnie pokorny, ale nie zmieniał swego fundamentalnego przeświadczenia, że jest solą ziemi, która nigdy nie zwietrzeje. Tartuffe, zuchwały szalbierz, to tylko jedno z wcieleń faryzeizmu i nie najniebezpieczniejsze. Groźniejszy faryzeizm tkwi tam, gdzie łączy się z nieuleczalną samoobłudą, opartą na dość głęboko sięgającej zgodności słów i uczynków. Dość głęboko, ale nie aż do dna sumienia. Na dnie jest…
(1911-1983) - polska pisarka, autorka powieści historycznych. Wieloletnia redaktor naczelna miesięcznika Znak.