(…) nawet w przemocy zupełnie indywidualnej, gdy, powiedzmy, mąż zabija żonę albo kobieta zabija swego męża,
jest taki moment, który można nazwać momentem moralnym w dokonaniu morderstwa. (…)
Zatem akt mordu staje się moralnie konieczny. Jest [jednocześnie] aktem perwersji w takim sensie,
że ma utwierdzić czyjś system moralny albo poczucia „ja” przez niszczenie, przemoc, morderstwo innego.
Robert Jay Lifton
Kultura wojny składa się z obrazów. Obrazy mają wielką moc przenikania przez myślowe obrony, przez różne zdania płynące z neocortex; przez tryby warunkowe, przez różne: „może jednak” albo „no, nie żeby od razu”. Obrazy sięgają trzewi – serca, jelit, kości… Już przez to wyrażają swoją przynależność do kultury wojny, bo ta sięga zawsze trzewnego sposobu istnienia. Przypomina człowiekowi, ludziom, że ciało (wroga) można rozerwać. Kości pogruchotać. Serce – przebić. Jelita – rozwlec. Wargi – rozchylić. Przemocą. Bezkarnie. * Interesuje mnie kultura wojny rozwijająca się w czasach pokoju. Zasadnicze…