Subskrybuj
(Pola Dwurnik, "Rozkosz" (2021) fot. Fundacja Sexed)

Jesteśmy obecnością ucieleśnioną

Uniwersalną receptą jest zmysłowe doświadczanie świata – nawet bez kontekstu seksualnego. Tam jest początek drogi do przyjemności.

Wszyscy jesteśmy dziećmi kultury, która przez wieki, a nawet tysiąclecia, w centrum stawiała reprodukcję, a nie przyjemność. Skąd się wziął taki sposób myślenia o seksie i do czego doprowadził?

Seksualność kobieca została zaanektowana przez patriarchat, kulturę agrarną i dziedzictwo feudalne, jest więc konsekwencją skomplikowanych dziejów naszego kraju i całego kręgu cywilizacyjnego. Mężczyźni walczyli o ziemie, na których się osiedlali, i niejednokrotnie traktowali kobiety jak część zdobywanych zasobów. Na tym gruncie w połączeniu z wszechobecnym religijnym dualizmem oświeconej duchowości i grzesznej cielesności rozwijało się wiele niepokojących zjawisk związanych z odbieraniem kobietom praw do ich seksualności. Wyrazem tego jest choćby makabryczna idea pasów cnoty, palenie niepokornych, również seksualnie, kobiet na stosach czy wykluczanie społeczne matek tzw. nieślubnych dzieci. Mężczyźni chcieli mieć pewność, że ich wywalczony dorobek nie przepadnie i będą go dziedziczyć biologiczni potomkowie – celowo używam męskiego rodzajnika, bo wtedy też obowiązywała męska linia dziedziczenia.

Na poziomie psychologicznym zaczęto wpajać kobietom sztuczne poczucie wstydu, pozostałością jest chociażby słowo „srom”, które źródłowo oznacza wstyd właśnie.

W procesie wychowywania dziewczynekpojawiły się znane nam dzisiaj schematy dotyczące tego, że kobietami stajemy się, kiedy zaczynamy miesiączkować, a przestajemy nimi być po menopauzie….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Przyjemność w czasie niepokoju