Pytanie o osobowość zwierząt wymaga dokonania najbardziej fundamentalnych bioetycznych, lecz z natury skazanych na nieostrość, kategoryzacji produktów ewolucji. Należy zacząć od bioetycznego unieważnienia naukowej kategorii zwierząt jako wielokomórkowych, cudzożywnych organizmów, pierwotnie zdolnych do ruchu. Obejmuje ona w większości żyjące przedmioty – wielokomórkowe odruchowe urządzenia do namnażania własnego DNA. Tylko część zwierząt, głównie kręgowce, ale może też niektóre głowonogi i stawonogi, doznaje i poznaje, a motywuje je (na bieżąco oraz, jako wzmacniacze, na przyszłość) dążenie do biologicznie korzystnych, a unikanie szkodliwych i niebezpiecznych sytuacji. Obok powstania życia (biogenezy) powstanie doznań, a więc podmiotowości, jest zapewne jednym z najtrudniejszych do wyjaśnienia przypadków ewolucyjnej emergencji. Sugeruje ona, że powstanie podmiotowości nie jest zdarzeniem częstym, i dotąd nie mamy pewności, czy zdarzyło się tylko raz w ewolucji kręgowców czy niezależnie również w innych grupach, które osiągnęły wysoką złożoność głowowej części ośrodkowego układu nerwowego zwanej mózgiem. Powstanie podmiotowości (doznającej i poznającej to, czego doznaje) wydaje się wydarzeniem w skali ewolucyjnej skokowym (bo albo się coś czuje, albo nie), ale raz powstała podmiotowość rozwijała się poprzez wzrost zdolności poznawczych („inteligencji”) i różnicowanie samych doznań. W rezultacie jako ludzie dzielimy Ziemię z podmiotami na różnym stopniu rozwoju, od takich, które na pewno nie czują wiele więcej oprócz bólu i może chwilowego strachu (jak płazy czy niektóre pierwotne ryby…