W ostatniej, najważniejszej części referatu autorstwa kard. Waltera Kaspera na temat ewentualnej komunii dla katolików żyjących w drugim małżeństwie wyraźnie brakuje odniesień do Ewangelii. Trzy cytaty, które się tam pojawiają: o dobrym Samarytaninie, zatwardziałości serca i kościelnej „władzy łączenia i rozłączania”1 – są dość ogólnikowe i słabo związane z tematem. Można by nimi podeprzeć właściwie dowolną reformę ideową czy instytucjonalną Kościoła. W porównaniu z niezbitą jak dotąd historycznie dokumentacją Jezusowego przekonania o nierozerwalności małżeństwa2 cytaty te wyglądają całkowicie nieprzekonująco. Tej dość oczywistej klęski biblistycznej kard. Kaspera, obranej przeze mnie jako przykładowy punkt wyjścia, można było uniknąć. Całkiem możliwe, że Nowy Testament zawiera ogromne, niewykorzystane jeszcze pokłady idei mogących bardzo skutecznie wspomóc nie tylko reformę katolickiej etyki małżeńskiej, ale także wielu innych sfer chrześcijańskiego życia i organizacji samego Kościoła. Jestem przekonany, że liczne „białe plamy na biblistycznych mapach” zauważymy tak szybko, jak tylko uświadomimy sobie, że zdominowana przez duchownych biblistyka katolicka3 nigdy nie była, ani wciąż nie jest, historiografią w sensie ścisłym. Bibliści – co spróbuję pokazać – w gruncie rzeczy zupełnie nie zajmują się Nowym Testamentem jako dokumentacją historyczną.
Z czym ma do czynienia historyk?Prace historyków nie „zawierają faktów” z przeszłości. Mogą odnosić się tylko do – mniej lub bardziej prawdziwych – opisów tych faktów. Same zaś przywoływane fakty przeszły już przez dwa ogromne sita selekcyjne: część z nich nie została zauważona przez autorów oryginalnych źródeł, a inne odnotowano, ale opisujące je źródła uległy zniszczeniu lub zaginęły. W takiej sytuacji badacz przeszłości zmuszony jest rozpocząć drobiazgową pracę. Ponieważ dysponuje zaledwie fragmentami większej mozaiki, wiele będzie zależeć od tego, jak wyobrazi sobie brakujące elementy….