Subskrybuj
Literaturoznawca, krytyk, redaktor magazynu dwutygodnik.com, doktorant w Katedrze Antropologii Literatury i Badań Kulturowych UJ. Jego teksty można znaleźć m.in. w „Tekstach Drugich”, „Tygodniku Powszechnym”, „Wielogłosie”, „Popmodernie” i „FA-arcie”.

Potyczki na tonącym statku

Sądzę, że humaniści nie mogą być użyteczni w takim znaczeniu terminu, jakim posługuje się Leszek Balcerowicz. Nie dostrzega on jednak długofalowego oddziaływania humanistyki. Od tej strony patrząc, konieczne wydaje się stworzenia grup nacisku, które uświadamiałyby władzom, że marginalizowanie humanistyki nie jest właściwą drogą modernizacji myślenia. Nie miejmy jednak złudzeń, że możemy być silną grupą nacisku. Nie czekają nas w najbliższej perspektywie lata tłuste.

Czy istnieje różnica pomiędzy czytaniem „profesjonalnym” a „amatorskim”? Po co właściwie się czyta? 

Ryszard Nycz: W czytaniu profesjonalnym – oczywiście upraszczam – chodzi o poszukiwanie autonomicznego znaczenia, które jest zdeponowane a nawet zaszyfrowane w tekście, a to wszystko, co jest subiektywnym przeżyciem, jest marginalizowane i traktowane jako niewłaściwe. Po stronie amatorskiego odbioru dzieła sztuki pozostaje to, co jest wzięciem na własną odpowiedzialność bodźców płynących z tekstu. Jeśli przeprowadzimy takie przeciwstawienie, to okaże się, że zbyt wiele tracimy, uprawiając czysto profesjonalną lekturę. Istnieje spory margines rzeczy cennych i istotnych dla każdego człowieka i dla kultury w ogóle, który jest tłumiony czy marginalizowany przez intelektualistyczny model rozumienia dzieła sztuki. Trzeba pamiętać o tym, co się w ten sposób traci, i próbować szukać takich sposobów, które by pozwoliły reaktywować zmarginalizowane sposoby odbioru.

A po co ludzie czytają? Bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie, po co sięgamy po literaturę. I w jakim sensie czytanie jest przydatne. Wspomnę skrajny przykład Józefa Czapskiego, który czytał Prousta w obozie sowieckim. To zadziwiające, czym był, czym stawał się Proust, ten „esteta”, dla ludzi, którzy niedługo potem zostali zabici. Nie wierzę, żeby pobudki, które nas popychają do książek, do tego, co inne po prostu (bo w końcu książka jest jednym z emblematów tego, co inne, co rzeczywiste, co niesie jakąś niezbędną do życia prawdziwą informację) miały kiedykolwiek zniknąć.

Marian Stala: Czytanie amatorskie jest intuicyjne i na ogół bezinteresowne; lektura profesjonalna nastawiona jest często na poszukiwanie wybranych aspektów badanego dzieła. Podejrzewam jednak, że niektórzy profesjonaliści marzą o powrocie do lektury amatorskiej, całościowej i intuicyjnej. Rzecz jasna, profesjonaliści nie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świętych wyobcowanie i inne z nimi kłopoty