Piękno, które w tym społeczeństwie przypisano kobietom, jest sceną ich zniewolenia. Prawomocny jest tylko jeden standard kobiecego piękna: dziewczyna. Mężczyźni korzystają z ogromnego przywileju, nasza kultura dopuszcza bowiem dwa standardy męskiego piękna: chłopiec i mężczyzna. Piękno chłopca przypomina piękno dziewczyny. W przypadku obu płci jest to piękno delikatne, które rozkwita w naturalny sposób jedynie na wczesnym etapie życia. Mężczyźni mogą się na szczęście odnaleźć w innym standardzie urody – bardziej szorstkiej, o pełniejszej, cięższej sylwetce. Mężczyzna nie opłakuje utraty gładkiej, bezwłosej, wolnej od zmarszczek skóry chłopca, bo tylko zamienia jedną formę atrakcyjności na inną: jego męska cera nabywa ciemniejszej barwy, staje się szorstka od codziennego golenia, ukazuje oznaki emocji i normalne bruzdy wieku. Nie istnieje kobiecy odpowiednik tego drugiego standardu. Zgodnie z jedynym istniejącym standardem kobieta musi mieć gładką skórę. Każda zmarszczka czy bruzda, każdy siwy włos to porażka. Nic dziwnego, że żaden chłopiec nie boi się zostać mężczyzną, podczas gdy wiele kobiet doświadcza przejścia od wieku dziewczęcego do wczesnej kobiecości jako upadku. Wszystkie kobiety szkolimy bowiem w tym, by chciały nieustannie wyglądać jak dziewczęta.
Skandal starego kobiecego ciała
Nie twierdzę bynajmniej, że nie ma pięknych kobiet w starszym wieku. Standard piękna kobiety opiera się jednak na tym, w jakim stopniu uda jej się podtrzymać lub zasymulować wrażenie młodości. Wyjątkowa kobieta, która po…