Subskrybuj
Średniowieczni chłopi na obrazie Październik, iluminacji z Bardzo bogatych godzinek księcia de Berry, XV w. fot. The Print Collector/BE&W
Dr historii, autorka książki Przemoc i honor w życiu społecznym wsi na Mierzei Wiślanej w XVI–XVII wieku (2021), obecnie związana z Uniwersytetem w Uppsali

Małe wielkie historie

W mikrohistoriach przedmiotem analizy staje się człowiek zapomniany przez wielką historię, któryw końcu przemawia własnym głosem.

Historia, której uczyliśmy się w szkole, to była głównie opowieść o „wielkich” mężczyznach: królach, dowódcach, papieżach itd. „Zwykli” ludzie, o ile w ogóle się w tej narracji pojawiali, to tylko jako ciemna, zależna od innych, anonimowa masa. Historycy, którzy chcieli dowiedzieć się więcej o życiu niższych warstw społecznych, sięgali głównie po źródła statystyczne, w których jednak doświadczenia jednostkowe giną. Nawet w popularnym ostatnio w Polsce nurcie „historii ludowej” chłopi są często postrzegani jako masa, uciemiężony „lud”. O tym, jak jednostki odbierały świat w odległej przeszłości, uczyliśmy się na języku polskim, ale znów byli to wyłącznie wybitni mężczyźni: wielcy myśliciele, mistrzowie słowa, wieszcze. Ich punkt widzenia uznawano za reprezentatywny dla czasów, w których żyli. Nikt nie stawiał wtedy pytania, czy „chłop renesansu” albo jeszcze lepiej „chłopka renesansu” myśleli podobnie do Jana Kochanowskiego. Niektórzy zakładają, że nie, bo przecież „prości” ludzie nie zawracali sobie głowy głębszymi rozważaniami. A co, jeśli przemyślenia młynarza okażą się równie fascynujące jak niejednego mędrca, a losy chłopa w XVI w. nie mniej emocjonujące niż legendarnego bohatera?

Wizja świata pewnego młynarza

„Wszystko było chaosem, czyli ziemia, powietrze, woda i ogień razem przemieszane; i to wszystko utworzyło jedną masę, tak właśnie jak wyrabia się ser z mleka, i w niej powstały robaki, były to anioły; z woli Najświętszego Majestatu stały się one Bogiem i aniołami; a wśród tych aniołów był także i Bóg, stworzony również z tej samej masy w tym samym czasie, i uczyniony został panem, a przy boku miał czterech kapitanów: Lucivella, Michała, Gabriela i Rafaela” (tłum. R. Kłos) – tak brzmiała kosmogonia Domenica Scandelli zwanego Menocchio, młynarza z małego miasteczka u stóp Alp….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ile nas dzieli od szczęścia