Projekt „Homo Sacer” to opus magnum Giorgia Agambena. Z dziewięciu tomów na język polski przetłumaczono jak dotąd trzy pierwsze części, ale w najbliższych tygodniach zaczną się ukazywać kolejne. Czy od samego początku było to zadanie tak szeroko zakrojone, a Agambenowi przyświecała ambicja stworzenia największego być może projektu we współczesnej filozofii kontynentalnej?
Początkowo niewiele na to wskazywało. Jego pierwszą część, czyli nadającą tytuł całej serii rozprawę Homo sacer. Suwerenna władza i nagie życie, fundowała wprawdzie chwytliwa i kontrowersyjna, ale dość wąska teza z obszaru filozofii politycznej. Agamben przekonuje w niej, że wszelka władza o charakterze suwerennym z konieczności generuje złożone procesy wykluczenia, a wyrzucając określone jednostki i grupy społeczne poza nawias tego, co polityczne, wystawia je na niczym nieograniczoną, nagą przemoc. Kulminację tej tendencji Agamben widzi w koncepcji obozu koncentracyjnego, zwłaszcza w wydaniu nazistowskim. Zwraca uwagę, że po dojściu do władzy Hitler nie tylko ustanowił w Niemczech permanentny stan wyjątkowy, dzięki czemu żadne regulacje prawne nie krępowały już jego decyzji politycznych, ale i odebrał niemieckim Żydom wszelkie prawa obywatelskie. Wiedział bowiem doskonale, że dopiero kombinacja tych dwóch elementów pozbawi Żydów jakiejkolwiek politycznej ochrony i pozwoli bezkarnie uśmiercać ich w obozach, czyli przestrzeni, która jest domeną najbardziej demonicznej, nagiej przemocy.
Zdaniem Agambena nazistowskie obozy śmierci nie były w swojej demoniczności niczym odosobnionym?Nie. Obóz koncentracyjny to dla niego paradygmat wykluczania ludzkich ciał ze wspólnoty politycznej, zatem jego przejawy naznaczają nasze dzieje niemal od zarania cywilizacji – można je dostrzec we wszelkich pogromach, banicjach czy niewolnictwie. Owszem, logiki obozu nigdy wcześniej nie udało się urzeczywistnić w sposób tak absolutny jak w XX w. ani włożyć w sztywne ramy terytorialne, jednak…