David Benatar może być najbardziej pesymistycznym filozofem świata. Jako antynatalista wierzy, iż życie jest tak złe, tak bolesne, że przez wzgląd na współczucie ludzkość powinna zaprzestać prokreacji. „Podczas gdy dobrzy ludzie zadają sobie wiele trudu, by oszczędzić cierpienia swoim dzieciom, nieliczni zdają się zauważać, że jedynym prawdziwie niezawodnym sposobem zapobiegnięcia mu jest niesprowadzanie dzieci na świat w ogóle”, jak pisze w wydanej w 2006 r. książce Better Never to Have Been. The Harm of Coming Into Existence (Lepiej byłoby nie musieć żyć. Ból wywołany powołaniem do istnienia). Z punktu widzenia Benatara rozmnażanie się jest ze swej istoty okrutne i nieodpowiedzialne – nie tylko dlatego, że każdemu może przypaść w udziale okrutny los, lecz przede wszystkim z tej przyczyny, że „przesiąknięte złem” jest życie samo w sobie. Mając wzgląd na to, Benatar sądzi, że świat byłby lepszym miejscem, gdyby całkowicie zniknęło życie, wraz z wszelkim odczuwaniem.
Jak na pracę akademicką, Better Never to Have Beenspotkało się z zadziwiająco szerokim odbiorem. Ocena książki na portalu GoodReads wynosi 3,9 gwiazdki na 5 możliwych, a jeden z recenzentów nazywa ją „obowiązkową lekturą dla każdego, kto sądzi, że prokreacja jest usprawiedliwiona”. Parę lat temu Nic Pizzolatto, scenarzysta serialu Detektyw (True Detective), przeczytał pracę Benatara i uczynił Rusta Cohle’a, postać graną przez Matthew McConaugheya, nihilistycznym antynatalistą. (Jak mówi Cohle, „Myślę, że ludzka świadomość jest tragiczną pomyłką ewolucji”). Gdy Pizzolatto wspomniał mediom o książce, Benatar, który postrzega swoje poglądy jako rozważniejsze i bardziej ludzkie od tych prezentowanych przez…