Subskrybuj
fot. eSeL.at / CC BY-NC-SA 2.0 / https://creativecommons.org/
kuratorka, publicystka pisząca m.in. do „Bloku”, „Czasu Kultury”, „Herito”, „Czasu Literatury”, członkini redakcji „Nowej Europy Wschodniej”, pracowała w dyplomacji publicznej w MSZ w Kijowie i Petersburgu.

Potrzeba dekolonizacji

Powinniśmy jako artyści i artystki opowiedzieć światu, kim jesteśmy, dlaczego do tej pory byliśmy niewidzialni.

Rozmawiamy kilka dni po brutalnej rosyjskiej agresji na twój kraj. Powiedz, jak się czujesz na tej wojnie.

Uważam, że mając 49 lat powinnam siedzieć tam, gdzie jestem. Nie będę się nigdzie ruszać. Pozostaję więc w Muzyczach, pod Kijowem, w których mieszkam od lat. Jeśli Siły Zbrojne Ukrainy powiedzą mi: Alevtino trzeba odejść – odejdę. Póki co, nie mówią tego. Słyszę tylko wystrzały. Pracowałam nad sobą, żeby jakoś oswoić się z tą sytuacją. Moja mama pytała: „A co mogą mi zrobić DNR-owcy [żołnierze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej – przyp. red.]? Co najwyżej zabić”. No właśnie.

Dzisiaj roznosiłam swoim sąsiadom pakiety pomocowe, a oni płakali. Nie wszyscy przecież możemy wyjechać i jest to w zupełności zrozumiałe. Nie da się z Ukrainy wypchnąć 40 mln ludzi. Każdy zostaje w kraju z innych powodów.

Wojna w Ukrainie w rzeczywistości trwa już od ośmiu lat – zaczęła ją aneksja Krymu i okupacja Ukrainy Wschodniej. Skąd w Ukraińcach taka siła do stawiania czoła przeciwnościom?

Od momentu inwazji Rosji na Ukrainę piszą do mnie różni ludzie: „Jesteś taka odważna jak to możliwe”? Jest w naszym kraju coś,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Tu mówi Ukraina