Subskrybuj
Dziennikarz, reporter. Za książkę Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku (2020) otrzymał Nagrodę Nike.

Przeszłości nie można przewidzieć

Temat ludobójstwa pojawi się na tegorocznej Eurowizji. Pod szyldem Armenii w powołanej ad hoc grupie Genealogy wystąpią Ormianie z pięciu kontynentów – ma to symbolizować naród rozrzucony po świecie wskutek genocydu z 1915 r. Wykonają oni utwór Don’t Deny (Nie zaprzeczaj). Przesłanie tytułu jest łatwe do rozszyfrowania.

Z Araratem jechałem z gruzińskiej Dżawachetii do Armenii starym fordem escortem. Poczęstował mnie papierosami marki Ararat i piwem Ararat. Kiedy dziwiłem się, dlaczego wszystkiemu dają taką nazwę, Ararat zaczął wymieniać: „Mamy jeszcze sok, klub piłkarski, bank, koniak, pyszne kurczaki Araraty na erywańskiej ulicy Sajat Nowy i wiele innych”. Ararat to góra, na której osiąść miała arka Noego, tam też według podań odrodziło się życie na ziemi (Ormianie uważają się za potomków prawnuka Noego Hajka; po ormiańsku Armenia to Hajastan, a Ormianin to Haj). Z Erywania przy sprzyjającej pogodzie dobrze widać szczyty Araratu – to raptem kilkadziesiąt kilometrów. Do stolicy Armenii przyjeżdżają Ormianie z całego świata, chcą zobaczyć świętą górę, ale pojawia się problem: tu nie ma Araratu. Góra, podobnie jak wiele innych świętych ormiańskich miejsc (Wan, Ani czy Kars), znajduje się po tureckiej stronie granicy. Narodowe świętości „wyemigrowały”, a Ormian nie ma tam od 100 lat. Chranusz Harratian w książce Armenia. Kultura współczesna w ujęciu antropologicznym cytowała wspomnienia z czasów ludobójstwa: „Najpierw jej córka umarła z głodu w czasie ucieczki. Potem [kobieta] spotkała żołnierzy, którzy wybili jej zęby kolbą karabinu. Potem wycięli jej w brzuchu otwór w kształcie krzyża i wyciągnęli jelita. Myśleli, że nie żyje, więc ją zostawili. Ale ona tylko straciła przytomność. Potem się ocknęła i zobaczyła syna. Znalazła w sobie dość siły, żeby wepchnąć kiszki z powrotem do brzucha, zaszyła dziurę zwykłą igłą, przywiązała syna swoją spódnicą i ruszyła naprzód, czołgając się i ciągnąc go za sobą. Po paru dniach również on zmarł. Wróciła z jego ciałem i pochowała obok córki. A potem znalazła w sobie siłę, żeby iść dalej. Potem odnalazła krewnych”. W rezultacie ludobójstwa, którego Turcy dokonali przed 100 laty na Ormianach, życie straciło według szacunków od 800 tys. do 1,5 mln osób….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Bracia i wrogowie. Antysemityzm katolików.