Lew Szestow przez całe swoje życie „z godną podziwu monotonią” (Camus) budował czy też przywracał filozofii opozycje Aten i Jerozolimy, bezlitośnie tropiąc każdego Greka próbującego w żydowskim przebraniu wślizgnąć się do judeochrześcijańskiego obozu. Szestow traktował przy tym przymiotnik „judeochrześcijański” dosłownie, odmawiając jakimkolwiek helleńskim wpływom udziału we współtworzeniu świata chrześcijańskiego. Dlatego też jest/był jednym z emblematów dziś już nieco „przeterminowanych” ruchów dążących do re-hebraizacji, czy re-judaizacji chrześcijaństwa, przywrócenia biblijności wiary, „zerwania z Bogiem filozofów w imię Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba” itp. Niestety, problem z myślą Szestowa polega na tym, że na takiego patrona zupełnie się nie nadaje. Bynajmniej nie z powodu nieortodoksyjności swojej filozofii, lecz raczej dlatego, że wbrew swym dążeniom i deklaracjom od początku do końca znajduje się po stronie Aten, nawet tego nie dostrzegając. Mimo wysokiej filozoficznej samoświadomości przegapia on jednak, że wpadł po uszy w pułapkę zastawioną przez Platona. Wydawałoby się, że Szestow sprawnie interpretuje Platona, a nawet manipuluje nim, podobnie jak Heglem i Spinozą oraz wszelkimi innymi „prorokami i wielbicielami ogólności”. Tymczasem chciałbym bronić tezy, że Szestow od początku do końca przyjmuje platońskie reguły gry, wskutek czego hebrajska perspektywa u niego w ogóle nie może się pojawić. Jest on jedną z ofiar sokratejskiej „drętwy”, niepozwalającej mu nawet wyartykułować we własnym języku doświadczenia, które próbował opisać. Nie oznacza to, że Szestow ostatecznie poddaje jednostkę „władzy konieczności”, choć i to można mu zarzucić; sokratejska „drętwa” dopadła go raczej w inny sposób, wymuszając nań uznanie podstawowych platońskich opozycji za bezalternatywne. Lew Szestow zgodził się na to, że podstawowy spór toczy się i toczyć musi między Kalliklesem czy Protagorasem a Sokratesem, a bunt przeciwko ideom ogólnym musi się skończyć w ramionach sofistów. Tajemnica Lwa Szestowa polega być może na tym, że Kallikles i Gorgiasz są dla niego reprezentantami Jerozolimy wobec Aten. A to jest problematyczne. Rezultatem takiego utożsamienia było wybranie dla…