Subskrybuj
profesor filozofii, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, kieruje Katedrą Etyki Szczegółowej. Autorka książek i artykułów poświęconych etyce i bioetyce; wydała m.in. Bioetyka i ryzyko. Argument „równi pochyłej” w dyskusji wokół osiągnięć współczesnej genetyki (2000) oraz...

Pies z kulawą nogą się obejrzał

Były sybaryta i właściciel luksusowego domu w Kapsztadzie siedzi na starym fotelu, osłania się od słońca plażowym parasolem i odgrzewa konserwy na gazowej kuchence. Poddaje się, w tym poddaniu jest szansa, że da się poprowadzić ... Przez kogo? Tego Lurie jeszcze nie wie, nie myśli o jutrze, nie martwi się o to, że żyje na kredyt.

Moralność – rozumiem tutaj przez nią moralnie dojrzałą postawę człowieka – ma coś wspólnego z poezją, mimo iż jest zdecydowanie prozaiczna. Do zrozumienia poezji nie zawsze wystarcza znajomość słów, trzeba raczej zrozumieć i przeżyć to, co się w słowach nie mieści, odkryć treści, których poeta nie odsłonił wprost – może z braku słów, a może z obawy, że słowa „sprofanują” subtelność przeżyć… A może nie chcąc odsłaniać  do końca własnych tajemnic, zostawiając czytelnikowi możliwość interpretacji metafor… Znawcy poezji szczycić się będą umiejętnością odnalezienia szyfru do niejednoznacznych często słów poety. Znawcy poezji pytają podobnie jak wykreowany przez Coetzee’ego profesor David Lurie o komentarz do poetyckich strof. A kiedy zapytani o komentarz studenci uparcie milczą, Lurie odpowiada sam, równie poetycko, co komentowany William Wordsworth: „Poeta szuka obrazu zmysłowego, możliwie najbardziej ulotnego, żeby za jego pomocą poruszyć, czy też zbudzić do życia ideę głębiej pogrzebaną w pamięci”1. Profesor Lurie uchodzi za znawcę poezji Wordswortha, nie potrafi jednak – przynajmniej do czasu – zrozumieć fenomenu moralności. Moralność ma coś wspólnego z poezją, ponieważ żeby ją zrozumieć „trzeba poruszyć, czy też zbudzić do życia” idee albo jeszcze nieodkryte, albo „głębiej pogrzebane w pamięci”.Moralność „nierozbudzona” jest jak bezmyślnie wyrecytowany na pamięć wiersz – może i brzmi, ale jak hasło bez odzewu. Cóż mogą wówczas znaczyć dla kogoś pojęcia hańby, poczucia winy, dumy lub wstydu? Nie wie, co to hańba ktoś, kto nie poczuł się zhańbiony. Kiedy mówimy komuś: „powinieneś się wstydzić”, mówimy w istocie o własnym poczuciu wstydu, własnym doświadczeniu moralnym, którego nie da się przekazać drugim jak treści podręcznika z etyki. Czyż można wytłumaczyć, co to jest wstyd komuś, kto nigdy się nie wstydził? To podobne do rozmowy ze „ślepym o…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: J. M. Coetzee w świecie bez łaski