Subskrybuj
Prof. dr hab., wykładowca UPJP II (kierownik Katedry Filozofii Boga) oraz UJ. Autor książek z obszaru filozofii Boga, wydał m.in. Usłyszeć niewidzialne. Zarys filozofii wiary (2006), Tropy myślenia religijnego (2009) oraz Pragnienie metafizyczne (2017). Wieloletni...

Utopia absolutnej twórczości

Piękną książkę Krzysztofa Michalskiego można czytać i komentować z różnych perspektyw. Na przykład z punktu widzenia znawcy myśli Fryderyka Nietzschego, ale do takiej lektury nie mam kompetencji, bo nie jestem znawcą tej filozofii, nie umiem powiedzieć, do jakiego stopnia redefinicja podstawowych metafor i pojęć: „wola mocy”, „nadczłowiek”, nihilizm”,  „śmierć Boga” itd. jest zgodna z duchem filozofii Nietzschego (o ile to pytanie ma w ogóle sens).

Można ją także czytać w perspektywie ściśle egzystencjalnej: jest nasycona pewnym egzystencjalnym patosem i bardzo „osobistą” stylistyką wyrażającą się m.in. w częstej figurze pierwszej osoby (Krzyś Michalski, Krzysztof Michalski). Czytelnik może więc odnajdywać w książce swoje własne doświadczenia. Perspektywa trzecia, dla mnie jedyna możliwa, to aspekt samej filozoficznej myśli Michalskiego, a zwłaszcza jej częstych odniesień do chrześcijaństwa. Pozostaje dla mnie sprawą nie do końca jasną, w jakiej mierze Michalski identyfikuje się z myślą Nietzschego, którą interpretuje z własnej perspektywy – wydaje mi się, że identyfikacja ta idzie bardzo daleko, że Nietsche jest porte parole samego autora.

Płomień wiecznościjest książką ważną, o wielkiej powadze, intelektualnej uczciwości i egzystencjalnym zaangażowaniu. Jest także jasno pisana – na tyle, na ile myśl Nietschego na to pozwala. Michalski posiada dar prostej i zrozumiałej prezentacji trudnych autorów, czego dał dowód w swoich książkach o Husserlu i Heideggerze. Jest to wreszcie książka odznaczająca się pięknym językiem, chwilami niemal poetyckim, i pewną grandilokwencją, przechodzącą – zwłaszcza w ostatnim rozdziale – w rodzaj inkantacyjnych powtórzeń tego, co autor uważa za główne przesłanie Nietzschego. Michalski umie przy tym dialogować – albo lepiej powiedziawszy: współmyśleć – z wieloma filozofami i artystami, których nazwiska przewijają się często: Heglem, Kierkegaardem, Pascalem, Heideggerem, Kafką, Hölderlinem, Cioranem, Brzozowskim itd. Notabene dziwi mnie w tym miejscu brak tak bliskiego Nietzschemu – choć i różnego od niego – Bergsona. Nie zamierzam i nie potrafię rekonstruować wszystkich wątków książki Michalskiego. Interesuje mnie wyłącznie to, co wydaje mi się kluczowe: koncepcja życia i paralele, jakie Michalski dostrzega w tej koncepcji między Nietzschem a chrześcijaństwem. Trzeba powiedzieć, że w jakimś sensie jest to nie tylko centralny temat książki, ale w gruncie rzeczy jej temat jedyny. Nie oznacza to, że zarówno rekonstrukcja tej myśli, jak i ewentualne współmyślenie z nią jest łatwe – m.in. dlatego, że posługuje się ona metaforami, które, jak wszystkie metafory, są wieloznaczne i dość łatwo „naginalne” do intencji interpretatora. Nietzsche był niewątpliwie także artystą i pokaźne miejsce w książce (ostatni, najdłuższy rozdział) zajmują analizy metafor…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Stare herezje w dzisiejszym Kościele