Subskrybuj
Tuaregowie podczas tańca „Takuba 38 Agar” w Tamanrasset na Saharze w Algierii fot. Fazil Abd Erahim/Anadolu/Getty
Dziennikarka i aktywistka w organizacjach zajmujących się pracą z mniejszościami i uchodźcami. Zainicjowała Marsz dla Aleppo nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla w 2018 r. Uczestniczka warsztatów i współpracowniczka Haliny Bortnowskiej

Muzyka piasku

Anna Alboth, reporterka i aktywistka nominowana do Pokojowego Nobla, do tworzenia każdego tekstu zaprasza lokalnego dziennikarza z innej części świata. Razem z nim opowiada o miejscach i ludziach, o których nie przeczytamy na pierw-szych stronach gazet i których nie odwiedzimy na wakacjach, a których los zależy od wielkiej polityki

Dżanat jest małe i zanurzone w wielkiej pustyni. Tito mówi o tym jak o czymś oczywistym, a jednak za każdym razem, gdy to powtarza, mam wrażenie, że próbuje mi przesunąć w głowie skalę świata. – My jesteśmy jak taka mała mucha w środku wielkiej przestrzeni. – Śmieje się, a potem przestaje się śmiać, jakby ta mucha nagle poczuła, że to nie żart. Miasto widziane z góry przypomina jasną plamę: kilka ulic, market, trochę świateł, które nocą udają, że potrafią konkurować z niebem. A wokół – ta sama rzecz w tysiącu odmian: piach, piasek, żwir, kamienie, skały. Formacje Tasili wyrastają jak kamienne baszty, a między nimi rozkładają się wydmy Ergu Admer, które wyglądają tak, jakby ktoś przykrył ziemię miękkim, pomarszczonym kocem. Pustynia co parę kilometrów zmienia kolor i kształt – zdaje się, że ma własne nastroje. Albo że jest muzyką, tylko bez instrumentów. I dopiero tutaj, na mapie, dociera do mnie absurd tej odległości: Algieria jest największym państwem Afryki i dziesiątym największym na świecie, zajmuje ponad 2,38 mln km2 – to siedem razy tyle co Polska! Lot z Algieru na południe kraju do Dżanatu potrafi trwać dłużej niż lot z Algieru do Paryża – stolica jest bliżej Europy niż własnej pustyni. To nie metafora, to czysta geografia. Tito jest stąd. Z Dżanatu i z pustyni wokół. Z tej części Sahary, gdzie Tuaregowie Kel Ajjer żyją w cieniu skał i w świetle, które nie potrzebuje lamp. On mówi o pustyni jak o kimś bliskim – czasem z czułością, czasem z pretensją. – Pustynia niekiedy decyduje za ciebie. Zmienia plany, trasę, charakter dnia – zauważa. A kiedy wiatr zaczyna mieszać piasek, a niebo matowieje, słyszę w jego głosie coś dziecinnego, coś bezradnego. – Czasem jestem na nią zły. Jak na moją mamę. Czasem bywa trudna we współżyciu. Jak burza piaskowa. Nie umiem tego wytłumaczyć ludziom z Warszawy: że można się obrazić na krajobraz. Że pustynia nie jest tłem, tylko partnerką – czasem trudną, czasem łaskawą. Że ona nie jest „pustką”, lecz pełnią, która wymaga pokory. A…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Chcę mieć serce spokojne