Subskrybuj
Wioska Kiseljak w północnej Bośni, siedmioletnia Daniela Bobarić podczas dnia św. Jerzego (Djurdjevdan), najważniejszego święta społeczności romskiej w Bośni i Hercegowinie fot. Amel Emrić/AP/East News
Wioska Kiseljak w północnej Bośni, siedmioletnia Daniela Bobarić podczas dnia św. Jerzego (Djurdjevdan), najważniejszego święta społeczności romskiej w Bośni i Hercegowinie fot. Amel Emrić/AP/East News
Dziennikarka i aktywistka w organizacjach zajmujących się pracą z mniejszościami i uchodźcami. Zainicjowała Marsz dla Aleppo nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla w 2018 r. Uczestniczka warsztatów i współpracowniczka Haliny Bortnowskiej
Bośniacki dziennikarz i aktywista romski, redaktor portalu Newipe. Laureat EU Prize i Ronald Lee Translator Award. Członek sieci dziennikarzy romskich NARON

Bośnia, Romowie i puste paragrafy

Dopóki w Bośni i Hercegowinie młodzi tacy jak Almir mogą pisać wiersze o byciu niewidzialnym, ale nie mogą nawet marzyć o piastowaniu najwyższych urzędów, kraj ten nie wejdzie do Unii Europejskiej. Bo jak budować Europę, w której głos części obywateli wciąż nie może być reprezentowany?

Jadąc krętymi drogami Bośni i Hercegowiny, łatwo zauważyć, jak silne są tu kontrasty. Granica między dwiema jednostkami administracyjnymi, z których składa się to państwo: Federacją Bośni i Hercegowiny oraz Republiką Serbską, jest akurat niewidoczna dla oka, lecz głęboko zakorzeniona w politycznej i społecznej tkance narodu. W ramach Federacji dziesięć kantonów posiada własne konstytucje i rządy, podczas gdy Republika Serbska działa w ramach bardziej scentralizowanej struktury. Czuć to wszystko na plakatach i w rozmowach.

Pośród tych zawiłości przydrożne stragany pełne świeżych owoców przywołują wspomnienia z mojego dzieciństwa w Polsce, dając poczucie swojskości i ciepła. Miasta takie jak Sarajewo i Banja Luka prezentują z kolei nowoczesną europejską fasadę, z tętniącymi życiem ulicami i współczesną architekturą. Blizny historii są namacalne: pozostałości konfliktu trwają w postaci rozerwanych kulami budynków i obecności pomników upamiętniających tragedie z przeszłości. Te symbole przypominają o pełnych zawirowań dziejach tutejszego społeczeństwa i stanowią stale wezwanie do pojednania i jedności.

Szepty przeciw burzy

Dla wielu Romów w Bośni i Hercegowinie podziały kraju są nie tylko kwestią administracyjną czy historyczną – pozostają one głęboko osobiste, wplecione w codzienne życie często niewidoczną, ale mocną nicią. Jeden z poznanych przeze mnie młodych romskich poetów, Almir Agić, pisze o tym tak: „Śnieg pada jak szalony, / wiatr niesie go we wszystkich kierunkach, / nie wie, dokąd zmierza. / Tak jak ja”.

Romowie żyją na marginesie społeczeństwa, w ubóstwie, wykluczeniu i politycznym zaniedbaniu. Choć mieszkają tu od wieków, ich walka o uznanie i godność toczy się w kontekście powolnego postępu i niespełnionych obietnic integracji.

W oficjalnych strukturach władzy, a także w codziennym życiu ich głosy są nadal zbyt często uciszane lub po prostu ignorowane.

Jeden z tych romskich głosów należy właśnie do młodego poety z Sarajewa, którego wiersze zaczęły przełamywać ciszę i stereotypy otaczające jego społeczność. Almir opowiada, że z dyskryminacją spotykał się stale – na szkolnych korytarzach, ulicach miast i wsi, a nawet w najprostszych czynnościach związanych z poszukiwaniem pracy czy opieki zdrowotnej. – Zacząłem wyrażać się poprzez poezję, kiedy nie mogłem już dłużej milczeć –…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nie jesteś swoją diagnozą