Jak z perspektywy czasu postrzega Pani kryzys wywołany pandemią COVID-19?
Pewien młody badacz, który uczestniczył w moim seminarium dla studentów podyplomowych, napisał do mnie niedawno: „Dwa centralne tematy Pani myśli: dotyk i oddech, są teraz najważniejszymi problemami”. Szkoda, że dzieje się tak ze względów negatywnych, a nie pozytywnych. Byłoby wskazane, aby myśleć o praktyce oddychania jako elemencie kultury życia, a o powietrzu jako tym, co łączy wszystkie żywe istoty.
O dotyku jako pierwszym i najbardziej fundamentalnym narzędziu komunikacji i komunii między nami, a nie czymś, czego należy się obawiać.
Dlaczego na Zachodzie zapomnieliśmy o tym, jak ważne jest powietrze?
Powietrze jest absolutnie nieredukowalne, ale nasza logika nie potrafi poradzić sobie z takim rodzajem rzeczywistości fundamentalnej. Powietrze jest najbardziej niezbędne do życia, a jednak nasza kultura to raczej jedzenie niż oddychanie traktuje jako źródłowy warunek samej możliwości egzystencji. Gdy materialiści koncentrują się na potrzebie spożywania i jego kosztach, raczej nie zajmuje ich bardziej podstawowa i – w pewnym sensie darmowa – potrzeba oddychania.
Od którego momentu zaczęliśmy zapominać o powietrzu?
Sofokles w Antygonie podkreśla przejście od czasu, w którym ludzie zaledwie zamieszkiwali kosmos, do epoki, w której świat sam w sobie jest tworzony przez człowieka. Troska Antygony o czystość powietrza popycha ją do pochowania brata pomimo zakazu Kreona i to właśnie pozbawiając ją powietrza – poprzez uwięzienie w jaskini – Kreon wymierza jej karę śmierci.
Pisałam o Antygonie w Speculum. De l’autre Femme (1974), ponieważ zasady, za które oddaje ona życie – szacunek dla przyrody, genealogii matrylinearnej, różnicy płciowej – są w samym sercu współczesnej debaty. Jednak kto z nam współczesnych…