Subskrybuj
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.

Córki na wymarciu

Preferencje dotyczące płci potomstwa istniały w społeczeństwach Azji od dawna. Jednak dopiero dostęp do badań prenatalnych określających płeć uwidocznił drastycznie, co może oznaczać przyznawanie pierwszeństwa synom. Śmierć córek, która w poprzednich dziesięcioleciach była często wynikiem zaniedbania i braku odpowiedniej opieki medycznej, a przez to mogła być postrzegana jako przypadkowa, stała się w ostatnich latach przejawem świadomego i zaplanowanego działania rodziców.

„Gdyby 160 mln kobiet zniknęło w Stanach Zjednoczonych, każdy by zauważył, bo to znaczyłoby, że nie została ani jedna. Wyobraźmy sobie Amerykę, z której wymazano wszystkie kobiety: sklepy i hipermarkety, autostrady i szpitale, sale konferencyjne i wykładowe zapełnione wyłącznie mężczyznami. Wyobraźmy sobie autobusy, tramwaje i pociągi dowożące ludzi do pracy, z których usunięto wszystkie kobiety. Twoją żonę i twoją córkę. Albo ciebie”. Używając takich słów Mara Hvistendahl, autorka książki Unnatural Selection (Dobór nienaturalny), próbuje zobrazować skalę problemu aborcji selekcyjnej – usuwania ciąży, kiedy z badań prenatalnych wynika, że dziecko mające się urodzić jest płci żeńskiej. Zjawisko kojarzone głównie z Indiami i Chinami, w rzeczywistości ma o wiele większy zasięg. Szacuje się, że z tego właśnie powodu wśród mieszkańców samej Azji brakuje 160 mln kobiet. Badania pokazują, że problem może dotyczyć dziś także niektórych krajów Europy oraz środowisk imigrantów m.in. w Stanach Zjednoczonych.

Naturalne 105W Stanach Zjednoczonych brak 160 mln kobiet byłby od razu widoczny gołym okiem, ale w Azji zbadanie problemu zajęło więcej czasu. Po pierwsze, dlatego że populacja w samych Chinach i Indiach liczy około 2,5 mld ludzi (w całej Azji żyje 4,2 mld), więc brak nawet tak dużej liczby kobiet nie rzuca się w oczy. Po drugie, dlatego że kiedy już ustalono, iż statystyki z tego kontynentu odbiegają od normy, trudno było w nie uwierzyć, a badacze w pierwszej kolejności zajęli się podważaniem jakości danych. Zacznijmy od tego, skąd wzięła się liczba 160 mln….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak przekłady zmieniają Biblię?