Miałam kilka lat – pięć albo sześć, nie potrafiłam jeszcze płynnie czytać, dopiero zaczynałam składać litery w pierwsze słowa. Oprócz książeczek z serii „Poczytaj Mi, Mamo” znalazłam sobie inny obiekt westchnień. Była to Dobra kuchnia, którą wertowałam od A do Z, oglądając nieliczne zdjęcia i planując, co ugotuję, „kiedy już będę duża”.
Najmilej wspominam niedzielne poranki, gdy z książką wskakiwałam do łóżka rodziców i czekając na śniadanie, umilałam sobie czas przepatrywaniem proponowanych jadłospisów.
…