Subskrybuj
Szaciłło, twórczyni profilu na Facebooku i fundacji „Uwaga, śmieciarka jedzie” fot. Olena Herasym
Szaciłło, twórczyni profilu na Facebooku i fundacji „Uwaga, śmieciarka jedzie” fot. Olena Herasym
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Planeta to abstrakcja

Zabieranie rzeczy spod śmietnika jest dla wielu ludzi czynnością wstydliwą. Obawiają się chorób, pluskiew, brudu, a przede wszystkim cudzych myśli

Serduszko ma solidną warstwę tapicerki i wygięte lekko nogi, zwłaszcza w tylnej parze. Koniuszek oparcia w kształcie serca umieszczono symetrycznie między rozciągniętymi półkulami sercowego schematu – idealnie, żeby wpasować między nie kręgosłup i wygodnie się oprzeć. Konstrukcja, której dalecy od romantycznych skojarzeń planiści nadali nazwę „Krzesło nr 124”, pojawiła się na świecie w 1959 r. za sprawą talentu Heleny i Jerzego Kurmanowiczów w Zakładach Przemysłu Drzewnego im. Gwardii Ludowej w Radomsku. Zgrabny mebel był produktem przeznaczonym na rynki zagraniczne.

Nogi Patyczaka wygięte nie są. Zrobiono je z toczonego drewna i wkręcono w siedzisko pod lekkim skosem. Skoczek (zszedł z deski kreślarskiej Juliusza Kędziorka) ma wygięte boki z bukowego drewna, które przypominają skocznie narciarskie. Aga, projektu Józefa Chierowskiego była tak popularna, że muszą ją pamiętać wszyscy, którzy opuszczali epokę Polski Ludowej przekonani, że czas meblościanek na wysoki połysk i półkotapczanów wystanych w kolejkach kończy się bezpowrotnie. Aga, podobnie jak Patyczak, ma nogi z toczonego drewna, tyle że wyglądają jak deseczki, i grubą warstwę tapicerki. Znawcy doceniają lekką linię krzesła, prostotę wykończenia, łatwość dostosowywania się do każdego sposobu urządzenia wnętrza.

Skoczka, Agę i Serduszko zaczęto wynosić na śmietniki mniej więcej kilkanaście lat po rozpoczęciu w Polsce budowy gospodarki wolnorynkowej. Umierali ich właściciele, a spadkobiercy woleli urządzać mieszkania meblami zaprojektowanymi przez zachodnich speców od wzornictwa. Moda na PRL-owski vintage stawiała kroki powoli, więc w dniu odbioru tzw. dużych gabarytów w czeluściach śmieciarki ginęły gniecione kolejne Agi oraz jej siostry i bracia: stoły, stoliki, podnóżki, szafy. Lakierowane, bejcowane, wykonane z litego drewna. Stworzone przez rodzimych projektantów produkty zakładów meblarskich rozsianych po całym kraju, z których wiele nie przetrwało starcia z wolnorynkowym ładem.

Do kwietnia 2013 r. 35-letnia wówczas Dominika Szaciłło – projektantka wzornictwa przemysłowego, na urlopie macierzyńskim z drugą córką – była przekonana, że rzeczy zabierane spod altany śmietnikowej przez pracowników oczyszczania miasta mają dalsze życie. Ktoś je przerabia na inny sprzęt albo…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: W kulturze ciągłej terapii