Wyobraź sobie trójkąt… Zobacz go w głowie, tak naprawdę. Jeśli potrzebujesz w tym celu zamknąć oczy, przerwij na moment czytanie. Otwórz. Jaki to trójkąt? Jakiego jest koloru, faktury, na jakim tle go widzisz? Możesz zobaczyć kilka innych trójkątów? Czarny, czerwony, zielony, wielki jak stodoła i mniejszy niż mysz, wesoły, smutny, ubrany w kocie futro, unoszący się nad wodą.
A teraz spróbuj sobie pomyśleć, że twój umysł nie ma zupełnie zdolności wizualizowania czegokolwiek – widzisz normalnie z otwartymi oczami, ale gdy je zamykasz, jest tam tylko światło prześwitujące przez powieki, codziennie, od zawsze, na zawsze, nic więcej, pozłacana czerń. Twoje widzenie funkcjonuje wyłącznie w czasie teraźniejszym, tu i teraz, nie wybiega wprzód, nie przywołuje wspomnień, nie tęskni, nie kreuje odległego, abstrakcyjnego ani niemożliwego.
Afantastyczna tożsamość
To tylko afantazja. Jeśli nie widzisz „w głowie” żadnych trójkątów, może być ci trudno pojąć, że dla większości osób, które czytały poprzedni akapit,…