Subskrybuj
Fot. Getty
Lekarka weterynarii i dziennikarka naukowa. Autorka książek m.in. Czy słonie dają klapsy? Fascynujące rodzicielstwo zwierząt (2018)

Zwierzęta i my – dojrzałe love story

Miłość do domowych pupili nie pachnie już pasztetem ani resztkami po obiedzie; jest teraz bardziej świadoma, podmiotowa, nastawiona na zaspokajanie nie tylko potrzeb człowieka, ale też czworonoga. Czy jednak poza nowym znaczeniem powiedzenia „nie dla psa kiełbasa” zmieniło się coś jeszcze?

Mucha była przedstawicielką pokolenia polskich kundli z lat 90. Kundli, którym nadawano imiona typu Żaba czy Reksio, a w bardziej dystyngowanych wersjach: Sara albo Dżeki. Była psem o krótkich łapach, ogromnym łbie i zakręconym ogonie. Nieproporcjonalnym, dziwacznym, z szorstką, mało szlachetną sierścią, która kłuła w twarz. Ja i moja rodzina kochaliśmy Muchę. Dlatego dawaliśmy jej dojeść ziemniaki z sosem po obiedzie, nigdy nie szorowaliśmy jej zębów (nie znosiła zaglądania do pyska) i pozwoliliśmy jej roztyć się na starość, zamiast ją ganiać na forsowne spacery.

Gdyby Mucha żyła dzisiaj, jej życie byłoby całkiem inne. Z całą pewnością nie dostawałaby ludzkiego jedzenia, bo wiadomo, że ono psu szkodzi. Miałaby czyste, zdrowe zęby, a aktywność fizyczna byłaby codziennym rytuałem, który budowałby więź oraz zapobiegał otyłości – groźnej przyczynie chorób metabolicznych i chorób układu krążenia.

W ciągu ostatnich dekad nasz poziom świadomości na temat potrzeb oraz jakości życia zwierząt bardzo się zmienił. Miłość do domowych pupili nie pachnie już pasztetem ani resztkami po obiedzie; jest teraz bardziej świadoma, podmiotowa, nastawiona na zaspokajanie nie tylko potrzeb człowieka, ale też czworonoga. Czy jednak poza nowym znaczeniem powiedzenia „nie dla psa kiełbasa” zmieniło się coś jeszcze? Czy zmianie uległ fundament naszej miłości do zwierząt; przyczyna, dla której w ogóle trzymamy je w naszych domach? No bo w zasadzie – dlaczego tak bardzo kochamy zwierzęta i czy dziś kochamy je inaczej niż kiedyś?

Fundament

Aby to zrozumieć, musimy najpierw spojrzeć wstecz – na genezę naszej przyjaźni. Niestety, już na tym etapie napotykamy pierwsze problemy. Słowo „przyjaźń” w kontekście pierwotnych relacji człowieka z udomowianymi zwierzętami wydaje się pewnym nadużyciem. Jakże to – przecież…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Oswajanie samotności