Klęczący na mokrej od deszczu granitowej płycie przed warszawskim pomnikiem Bohaterów Getta kanclerz Willy Brandt do dziś ucieleśnia jeden z najbardziej przejmujących gestów w dziejach ludzkości. W kolektywnej pamięci Niemców zdjęcie klęczącego kanclerza weszło do panteonu najważniejszych symboli powojennej historii RFN. Nikt nie skomentował wymowy tego gestu trafniej niż będący jego świadkiem niemiecki dziennikarz: „Oto klęczy ten, który nie musi, w imieniu tych, którzy muszą, ale nie klęczą, bo nie mogą albo nie potrafią, albo nie chcą”. W istocie swoją etyczną i moralną głębię gest ten uzyskał dopiero w kontekście całej biografii Brandta. Do publicznego wyznania winy w imieniu narodu niemieckiego poderwał się bowiem ten, który w latach III Rzeszy sam był prześladowany przez reżim Hitlera i który uciekł z Niemiec, by uniknąć aresztowania. W grudniu tamtego pamiętnego roku, już…
Dr hab., historyk i politolog na Uniwersytecie Alberta Ludwika we Freiburgu (Niemcy).