Subskrybuj

Dlaczego Bóg diabelstwa nie ukróci?

Rozpatrzmy rzecz następującą: byłbyż dobry jakikolwiek uczynek, jeśliby jego wykonaniu nie towarzyszyła skłonność przeciwna? Mielibyśmy zasługę, czyniąc „dobro” bez możliwości czynienia zła? Jeśli tak – pójdźmy śladem Orygenesa i usuńmy te cielesne organa, które ku złemu ciągną naszą duszę, a od zła się uwolnimy szybko i skutecznie. Jednak potępiony jest Orygenes. Bo nie sztuka trzymać w ryzach oberżnięte namiętności. Nie ma zasługi w dobru czynionym z przymusu, kiedy nie można czynić inaczej. Zasługa jest wtedy, kiedy odpór damy pokuszeniu.

„Jam jest częścią tej siły, która zła pragnąc, wciąż dobro czyni”

J. W. Goethe, Faust

Zbyt wielu interpretacji doczekał się ów słynny anons diabelski, by wszystkie je tutaj kolejno rozpatrzyć. Jest w nich jednak pewna wspólna własność, która czeka cierpliwie na rozjaśnienie, a na razie budzi dreszcz emocji bez względu na to, z jakim rozumieniem słów Mefistofelesa skłonni jesteśmy się zgodzić. Diabeł ma niby dobro czynić. Bo że zła pragnie, to oczywista. Ale że wychodzi mu na dobre – to nam do diabelstwa zupełnie nie przystaje, bo w diabelstwie przywykliśmy widzieć zło wcielone i skończone, czyste i niezmącone, doskonale czarne. Więc próbujemy z tej strony, że to niby działanie diabelskie na tym w swojej istocie polegać musi, że diabeł do zła widocznego nie popycha, bo taką bezczelną i otwartą grę każdy, nawet niespecjalnie uczony, natychmiast przejrzy i choćby z czystej złośliwości na odwrót zrobi; więc diabeł mąci, granice między dobrem i złem zaciera, „śmiercią nie pomrzecie” mówi, zło jako dobro człowiekowi przedstawia, a dobro jako zło. Dopiero wtedy cel…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy diabeł nas jeszcze kusi?