Od czasów purytan w amerykańskim społeczeństwie jest miejsce na polityka-teologa. To zwykle osoba świecka, ale z dobrą znajomością Biblii, w świetle której odczytuje świat. Człowiek, który używając języka Ewangelii, krytykuje i kształtuje politykę społeczną i postawy ludzi. Wreszcie: jednostka, która przez pryzmat Biblii i powołania widzi swoje życie i pracę dla dobra ogółu. Ten sposób łączenia polityki z mocnym zaangażowaniem społecznym, mającym swoje korzenie w biblijnych tekstach, do mistrzostwa doprowadzili wielcy prezydenci Ameryki. Abraham Lincoln w XIX w., a w minionym stuleciu Woodrow Wilson, Dwight Eisenhower, który w swojej słynnej mowie na koniec prezydentury przestrzegał Amerykanów przed zagrożeniami, jakie kompleks militarno-zbrojeniowy może nieść dla wolności i demokracji, oraz – co ciekawe – katolik John F. Kennedy. Tradycja proroka-teologa-polityka występuje z jeszcze większym natężeniem w świecie Afroamerykanów. Sprowadzeni przymusem do Ameryki jako niewolnicy, przez ponad 250 lat traktowani nieludzko, ci poniżani, torturowani i rzekomo intelektualnie zapóźnieni ku zdumieniu swoich ciemiężców znaleźli siłę i nadzieję w Biblii. Odnaleźli swój głos w jej języku, a jej przesłanie uczynili narzędziem zmieniającym swój własny świat. Nie w słowach apostoła Pawła i jego poleceniu, by jako niewolnicy byli posłuszni swoim białym panom, ale w płonących jak krzew, w którym objawił swoje Święte Imię sam Bóg, słowach Księgi Wyjścia, w pełnym żaru nauczaniu poniżanego i niewinnie zamordowanego…
Dr prawa, teolog, absolwent Uniwersytetu Yale, pastor ewangelicko-reformowany Zjednoczonego Kościoła Chrystusa (UCC, USA), wydał m.in. Słownik biograficzny duchownych ewangelicko-reformowanych. Pastorzy i diakonisy Jednoty Małopolskiej i Jednoty Warszawskiej 1815-1939