Subskrybuj
fot. Cezary Aszkiełowicz/Agencja Gazeta
Dziennikarka, redaktorka. Pisze o kulturze wizualnej w kontekście przemian społecznych. W pracy dziennikarskiej bada zagadnienie centrum i peryferii w przestrzeni miasta i globalnej kultury. Autorka książek: Bloki w słońcu. Mała historia Ursynowa Północnego (2017) oraz...

Skrzynie i sześciany pełne słońca

Duszonego smogiem, zgiełkliwego i bezlitosnego dla mas XIX-wiecznego miasta Ebenezer Howard nienawidził. Cierpliwie dobijał się o uwagę decydentów. I miasta ogrody – zawsze w wersji zmodyfikowanej, a jednak do idei Howarda nawiązujące – zaczęły powstawać w różnych europejskich krajach. Na przykład w Polsce – w podwarszawskim Śródborowie.

To jeden z tych ponurych dni, kiedy zachwyt nad urokami mazowieckich miast i miasteczek wymaga pewnej pracy wyobraźni. Wycieczka otwocko-śródborowska zorganizowana przez „Praską Ferajnę”, grupę warszawskich przewodników „prawobrzeżnych”, wypada wczesną wiosną 2017 r. Chmurne niebo i chłodne podmuchy wiatru nie zachęcają do wychodzenia z autokaru. Potrzeba wyraźnego hasła od przewodnika. Z gąszcza lasów, zagajników i chaotycznej zabudowy na rozległych posesjach dawnego miasta uzdrowiska wyłaniają się zabytkowe świdermajery: misternie zdobione, romantyczne drewniane wille i pensjonaty ze spiczasto zwieńczonymi dachami, ażurowymi werandami i dekoracyjnymi motywami na szalunkach. To część trasy, której mogli się spodziewać obeznani z lokalną historią wycieczkowicze. Unikatowy styl letniskowych willi zainicjowany przez malarza i ilustratora Michała Elwiro Andriollego, od 1880 r. właściciela majątku Brzegi nad Świdrem, zyskał już pewien rozgłos. Puentą dla walk toczonych przez świdermajerowych zapaleńców o ich ocalenie od kompletnego zniszczenia było wpisanie części tych obiektów na listę ewidencji zabytków – w sumie trafiło tam 176 budynków z terenu Otwocka. Przewodnik wyprawy Paweł Ajdacki, krajoznawca, autor opasłego Spacerownika otwockiego, członek i działacz PTTK, zapalony piechur, który rejon miasta uzdrowiska i przyległe wsie „schadzał przez trzy lata”, każe jednak zwrócić uwagę na zabudowę innego typu: murowane wille o mocno zgeometryzowanych bryłach z płaskimi dachami. Ich proste, zwarte formy widoczne pośród nagich drzew, krzewów i zbutwiałych zeszłorocznych liści stanowią miły kontrapunkt dla oka. Dziś skupiają się w jednej z dzielnic Otwocka, a do 1932 r. autonomicznej osadzie, założonej na zasadach miasta ogrodu: w Śródborowie. * Zwiedzanie solo wymaga pewnej determinacji. Z trudem dociera się do zagłębia rozłożystych willi w stylu międzynarodowym, budowanych w latach 30. przy ul. Cieszyńskiej (a właściwie fragmentu Cieszyńskiej nr 2, bo pierwszy kawałek ulicy, biegnący od torów kolejowych, nagle się kończy, rozmywając swój bieg w leśnych posesjach i plątaninie ogrodzeń z różnych epok). Lepiej zrezygnować z podążania za wskazaniami mapy. Wille znajdują…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Samo dobro