Kanclerz RFN Helmut Kohl i jego minister spraw zagranicznych Hans-Dietrich Genscher siedzą przy stole na bankiecie u królowej brytyjskiej. W pewnym momencie Genscher szepcze szefowi do ucha: „Spójrz, Helmut, jakież oni tu mają sztućce! Twoja Hannelore na pewno by się ucieszyła z takiego prezentu“. „Jasne”, odpowiada Kohl, „ale, do diabła, nie wiem, jak to zrobić“. „Całkiem prosto”, ripostuje Genscher, dyskretnie chowając sztućce do kieszeni swojej marynarki. Kohl chce zrobić to samo, ale niezgrabnie trąca ciężką ręką o szklankę z winem. I zwraca uwagę wszystkich gości na siebie. Za pośpieszną radą Genschera wyraźnie speszony Kohl życzy obecnym przy stole „smacznego“. A do swojego ministra syczy: “Do diabła, przy deserze spróbuję jeszcze raz”. Podczas podawania deseru Kohl ponownie nerwowo upycha sztućce w kieszeni, ale i tym razem zawadza o kieliszek z winem. „Cholera“, przeklina pod nosem. Wszyscy goście jak jeden mąż…
Dr hab., historyk i politolog na Uniwersytecie Alberta Ludwika we Freiburgu (Niemcy).